
Jerzy Brzeziński: Krasnoludki Pana Boga
Niedzielne nabożeństwa poranne stanowiły prawdziwą próbę świętości. Ciągnące się w nieskończoność monotonne modlitwy wyjątkowo dały mi w kość. Wśród napadów rozdrażnienia na przemian z uczuciem niedotlenienia zmagałem się w myślach z całą ideą monastycznego kastrowania się z emocji.