Kanonada Narodowego Romantyzmu

wersja beta

Recenzje

Ryszard Mozgol: Trek w stronę południowoafrykańskiego Volkstaat

Niepodległość jest wartością dynamiczną, o którą należy zabiegać stale, a której nie kupuje się na targowisku idei, natomiast naród wbrew niektórym zakorzenionym niestety opiniom nie jest wspólnotą nieśmiertelną. Procesy narodowotwórcze przebiegają w dalszym ciągu, nie zostały zakończone pod koniec XIX wieku, a w niektórych przypadkach co najwyżej zostały zahamowane przez pojawienie się idei narodowo-demokratycznej i idei państwa narodowego, którą zdominowały dla siebie wspólnoty silniejsze. Narody rodzą się i niestety również umierają. Jednak nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa tak samo w Afryce, jak i w Europie, twierdzi Grzegorz Bębnik.

Czytaj więcej

Marek Rostkowski: Elementarz Tradycjonalizmu (Integralnego)

„Rewolta” to arcydzieło, to, nie waham się tego powiedzieć, najbardziej doniosła, najważniejsza książka poprzedniego stulecia. To „biblia tradycjonalizmu”, z której arsenału czerpać mogą (i robią to!) nie tylko apologeci Juliusa Evoli, ale także jego oponenci na poszczególnych płaszczyznach, a którzy w jednym szeregu na wspólnym froncie grupują się pod tym samym, powiewającym ponad ruinami, sztandarem, na którym widnieją symbole wrogie postępowi, egalitaryzmowi i innym plagom nowoczesnego świata.

Czytaj więcej

Ryszard Mozgol: Umarł „STURM”, niech żyje Jünger!

Unicestwienie tytułowego bohatera w opowiadaniu „Sturm” było naturalnym działaniem pisarza, było uśmierceniem postrzegania rzeczywistości przez pryzmat własnych pragnień, własnego „ja”, było zabiciem chaosu duchowego towarzyszącego podporucznikowi Jüngerowi w czasie szturmowych wypadów wielkiej wojny. Było w istocie porzuceniem dawnego „jednowymiarowego” postrzegania wydarzeń, które zdaniem Sturma było fałszowaniem rzeczywistości. Żaden z żołnierzy opowiadających o „swojej” wojnie nie oddaje jej całości, jej totalności, ponieważ wojna jako zjawisko przerasta każdego śmiertelnika (rozwinął tą myśl Jünger w eseju „Wojna jako przeżycie wewnętrzne”). Każdy stara się uświęcić swoje działanie, usprawiedliwić, zbagatelizować i sprowadzić do anegdoty, jednak naprawdę wszyscy opowiadają tylko o tym, czego nie przeżyli. I to chyba najważniejsze spostrzeżenie, jakie pisarz pozostawił czytelnikom w opowiadaniu „Sturm”.

Czytaj więcej

Jan Przybylski: Stańczyk

Metallica skończyła się póki co na „Hardwired…To Self-Destruct”, „Stańczyk” natomiast — na „Postkonserwatywnej manifeście”. Od 2004 okazało się parę rzeczy. Po pierwsze — rozwiały się nadzieje pokładane w witalności młodej formacji katolickiej. Wystarczy porównać status marki „Fronda” wtedy i obecnie, czy to w przaśnej wersji portalowej, czy  „hipsterprawicowej”. 

Czytaj więcej