Kanonada Narodowego Romantyzmu

wersja beta

Jerzy Wawrowski: Laissez faire, laissez passer!

mike-bosch-8rJsDNARIE0-unsplash

Jerzy Wawrowski: Laissez faire, laissez passer!

Udostępnij

Bardzo często spotykam w mediach takie pojęcia, jak liberalizm gospodarczy[2] czy wolny rynek którego niewidzialna ręka ma sprawnie kojarzyć interesy przedsiębiorców z interesami społeczeństwa, gwarantując tym samym optymalny rozwój gospodarczy. Co jakiś czas ktoś postuluje uwolnienie gospodarki od ingerencji państwa i przekonuje, że nikt i nic nie powinno krępować przedsiębiorców w ich decyzjach. W gazetach i czasopismach czytam o przedsiębiorcach, którzy dysponując niewielkim kapitałem, założyli własne firmy i osiągnęli znakomite rezultaty, z korzyścią dla siebie i ogółu. Nikt nie wyznacza wysokości cen lecz jest ona rezultatem wolnej gry sił rynkowych. Ludzie, którzy formułują takie opinie głoszą je tak, jakby osiągnęli ostatni stopień oczywistośc

 

Sekta ekonomistów

Według dość rozpowszechnionego mniemania początki liberalizmu gospodarczego wiążą się z powstaniem angielskiej klasycznej ekonomii politycznej[3]. Tak jednak mogą mniemać tylko ci którzy zapominają, że Francuzi zawsze wyprzedzali Anglików w dowcipie. Rzeczywistych korzeni liberalizmu gospodarczego należy szukać w poglądach francuskich fizjokratów. Twórcą fizjokratyzmu był niejaki François Quesnay (1694-1774), lekarz, najpierw madame de Pompadour[4] a od 1752 roku także jej kochanka Ludwika XV, przyrodnik i wielki właściciel ziemski. Jako ekonomista zadebiutował w wieku dość późnym, ogłaszając, w latach 1756-1757, w Encyklopedii artykuły o dzierżawcach i zbożu. Zerwał jednak z encyklopedystami, gdyż nie podzielał ich krytycznego stosunku do monarchii. Ów Quesnay, zanim zaczął zajmować się ekonomią, odkrył istnienie porządku naturalnego (ordre naturel) i uległ absolutnej fascynacji[5]. Uznał, że z porządku naturalnego wypływają proste i oczywiste prawa określające warunki najbardziej efektywnego działania gospodarczego. Według nich wszyscy ludzie w sposób naturalny dążą do tego, aby otrzymać możliwie największe pomnożenie przyjemności za pośrednictwem jak najmniejszych wydatków. Dalej zaś twierdził, że pod panowaniem wolności interes osobisty jednostki nie może być nigdy oddzielony od interesu wspólnego wszystkim. Świat porusza się wówczas sam przez się. Pragnienie przyjemności nadaje społeczeństwu ruch, który przeradza się w stałą dążność do stanu możliwie najdoskonalszego. Jeśli chodzi o przyjemności, to w atmosferze dworu wersalskiego wniosku innego wyciągnąć się nie dało, jeśli zaś idzie o wydatki to, wziąwszy pod uwagę kwoty przeznaczane na utrzymanie tego dworu, myśl była nowatorska. W końcu Quesnay był ekonomistą. Gdyby bawił na dworze Fryderyka Wielkiego, zamiast o pomnażaniu przyjemności mówiłby zapewne o pomnażaniu siły a wyżej niż wolność prawdopodobnie ceniłby pragnienie spełnienia obowiązku i dyscyplinę, ale akurat Króla w Prusach nie leczył.

Dominujący od czasów Ludwika XIV we francuskiej gospodarce kolbertyzm[6] coraz trudniej łączył merkantylistyczną politykę gospodarczą ze zwiększającym się fiskalizmem usiłującym sprostać rosnącym potrzebom skarbu państwa. Protekcjonizm państwowy i regulacje w sferze gospodarczej zaczęto uważać za przeszkodę a trudności skarbowe skłaniały do przemyślenia całego systemu ekonomicznego. Z kolei duch filozoficzny epoki wyzwalał pragnienie odkrycia newtonowskich praw rządzących gospodarką. Dla każdego myślącego człowieka nie ulegało wątpliwości, że gospodarka francuska wymagała terapii.

Swoją receptę na jej uzdrowienie lekarz nadworny zawarł w Tableau économique,[7] wydrukowanej w 1758 roku w czterech egzemplarzach i wręczył ją, jak zwykł czynić z receptami, madame i jej królowi. W dziele tym przedstawił reprodukcję i cyrkulację kapitału społecznego. Szerszy obieg zyskała Tableau dzięki Victorovi Riqueti markizowi de Mirabeau (1715-1789), który zamieścił ją w swojej wielotomowej pracy Ami des homes ou traité da la population (1756-1758)[8]. Według jego słów była ona po wynalezieniu pisma i pieniądza trzecim z największych odkryć umysłu ludzkiego.

Wokół doktora skupiło się ścisłe i bardzo solidarne grono adeptów nazywane sektą, którego głównymi postaciami byli: Victor Riqueti markiz de Mirabeau, Pierre Samuel Dupont de Nemours (1739-1817), Nicolas Baudeau (1730-1792), Pierre-Paul Lemercier de la Rivière (1720-1793), Guillaume François Le Trosne (1728-1780) i Jacques Anne Turgot (1727-1781), przyszły generalny kontroler finansów w rządzie Ludwika XVI. Wyznawcy poglądów Qesnaya przybrali miano ekonomistów i gdy w XVIII wieku używano tej nazwy, to ich właśnie miano na myśli. Organem, w którym propagowali swoje idee był Journal de l’ agriculture, du commerce et des finnaces.[9] Termin fizjokracji (rządu natury), wylansował Dupont de Nemours w swoim głównym dziele: Physiocratie, ou constitution naturelle du gouvernement le plus avantaguex au genre humain (1767-1769)[10].

Fizjokraci opowiadali się za liberalizmem gospodarczym. W przeciwieństwie do merkantylizmu, którego istota polegała na racjonalizacji polityki gospodarczej państwa, wyznawana przez nich doktryna miała dać polityce naukowe podstawy. Wykraczając  poza zakres spraw ściśle ekonomicznych była też próbą racjonalizacji monarchii absolutnej. Hasłem fizjokratów, sformułowanym przez Vincenta de Gournay, było Laissez faire, laissez passer!. Głosili oni panowanie przyrody i uważali, że podstawą wszelkiego bogactwa jest ziemia, a głównym działem gospodarki – rolnictwo. Myśl tę wyraził Quesnay w swojej trzeciej maksymie: Que le souverain et la nation ne perdent jamais de vue que la terre est l’unique source des richesses, et que c’est l’agriculture qui les multiplie[11] a w nagłówku do Tableau napisał: Biedni rolnicy – biedne królestwo. Biedne królestwo – biedny król.

Nacisk położony na rolnictwo nie oznacza, że doktryna była jednostronna. W rzeczywistości Tableau była pierwszą próbą po sformułowania warunków równowagi między gałęziami produkcji i rachunkowego ujęcia procesu ekonomicznego. Przy założeniu, że celem gospodarki jest przyrost dóbr, przyjęcie rolnictwa za punkt wyjścia całego rozumowania wynikało z tego, że jedynie rolnictwo przynosi produkty bez umniejszania materii, z której powstają, czyli ziemi. Fizjokraci wprawdzie zastanawiali się nad rolą rybołówstwa i górnictwa ale uznali, że w tych gałęziach gospodarki nie występuje proces reprodukcji przynoszący produkt czysty (produit net). Nie ulegało natomiast dla nich wątpliwości, że rzemiosło i przemysł nie są wytwórczością w sensie ścisłym lecz przetwórstwem. Zgodnie z ówczesną rzeczywistością uważali, że nie tylko masa spożywanych produktów ale i przetwarzanych przez przemysł i rzemiosło surowców jest wytworem rolnictwa i że wzrost produkcji rolnej warunkuje rozwój pozostałych gałęzi gospodarki a w efekcie i handlu. Ze względu na przetwórczy a nie wytwórczy charakter tych ostatnich dziedzin nazywali je jałowymi. Polityka gospodarcza, która miała stymulować równocześnie produkcję rolną i zapotrzebowanie na nią polegałaby jedynie na właściwym odczytaniu obiektywnie istniejącego porządku naturalnego.

Fundamentem tego porządku miały być wyłączna własność, wolność gospodarowania i wolność osobista. Fizjokraci postulowali zatem uwolnienie własności od wspólnot gminnych oraz powinności i praw feudalnych przez co, przy zachowaniu stanu posiadania klas dotychczas posiadających, dokonałaby się zmiana charakteru własności z feudalnej na burżuazyjną. Wyłączność własności prowadziłaby do wolności gospodarczej gdyż zakładała swobodę dysponowania przez właściciela swą ziemią, produktem i siłą roboczą. W odniesieniu do gałęzi poza rolniczych było to równoznaczne z postulatem zniesienia cechów, reglamentacji, monopoli, wewnętrznych ceł oraz ustanowieniem wolności handlu, zwłaszcza zbożowego. Własność klasyfikowano nie z punktu widzenia pochodzenia społecznego właścicieli ale wg kryterium gospodarczego (własność ziemi, kapitałów pieniężnych, przemysłowa, swojej siły roboczej itp.). Zgodnie z tym Quesnay dzielił społeczeństwo na trzy klasy:

  • świeckich i duchownych właścicieli ziemskich, którzy, zgodnie z francuską rzeczywistością, nie byli producentami, ale konsumentami renty gruntowej a których powinnością było dokonywanie nakładów gruntowych (karczunki, melioracje) i płacenie podatków. Podatek od własności ziemskiej miał być podatkiem jedynym (impot unique) i z tego tytułu jego płatnikom należał się doradczy głos w sprawach publicznych oraz udział w administracji państwowej;
  • rolników czyli klasę produkcyjną (la classe productive) którą stanowili przede wszystkim wielcy dzierżawcy rozporządzający kapitałem niezbędnym do dokonywania nakładów pierwotnych i nakładów rocznych. Wprowadzaliby oni w życie nowe naukowe rolnictwo i po potrąceniu kosztów uzyskiwaliby możliwie wysoki produkt czysty. Drobna, przeznaczona na własną konsumpcję produkcja chłopska, jako nie dająca produktu czystego, pozostawała na marginesie podziału klasowego;
  • klasę jałową (la classe stérile), obejmującą rzemieślników, manufakturzystów, kupców, wolne zawody itp., której rola polegała na przetwarzaniu i rozprowadzaniu produktu czystego. Była ona zwolniona od podatku ale w związku z tym nie miała tytułu do uczestnictwa w życiu publicznym.

System przewidywał mobilność socjalną w obrębie trzech klas i powodujący wzrost ceny ziemi napływ chętnych, aby wejść do klasy właścicieli. Poza podziałem klasowym znajdował się proletariat rolny i przemysłowy wobec którego Turgot sformułował spiżowe prawo płac: robotnik może otrzymywać dokładnie tyle, ile jest niezbędne na utrzymanie, tak, aby nie mógł się wzbogacić i przestać być proletariuszem. W ten sposób, formalnie wolny, został unieruchomiony w swej kondycji społecznej.

Domagając się wolności opinii dla oświeconych i przewidując pewien udział właścicieli – podatników w sprawach państwowych, za najwłaściwszą formę rządu uznali fizjokraci legalny despotyzm (despotisme légal), który to termin, spopularyzowany później pod mianem absolutyzmu oświeconego, wylansował Pierre-Paul Lemercier de la Rivière. Fizjokraci uznawali dziedzicznego monarchę za największego właściciela, zespolonego naturalną wspólnotą interesów z całą klasą właścicieli. Z racji swego stanowiska i sztabu fachowych doradców ma on najwięcej danych, aby w poprawny sposób najlepiej odczytywać naturalny porządek, którego prosta jednoznaczność nie może dla ludzi oświeconych stanowić przedmiotu politycznych kontrowersji ale powinna być wprowadzona w życie za pomocą administracyjnych dekretów. Prawa zatem, jako wywiedzione z porządku naturalnego czy wręcz będące prawami tego porządku, nie są tworzone i stanowione, lecz odkrywane i deklarowane. Monarcha, jako największy właściciel, z płaconych podatków dokonuje nakładów na ogólnokrajowe cele takie jak drogi publiczne, porty, administracja, armia, policja, sądownictwo, więzienia i szkolnictwo na które fizjokraci kładli szczególny nacisk. Takie ujęcie roli monarchy oznaczało, że fizjokratyczna wykładnia rządu natury dyktowała mu konkretny program polityki społeczno-gospodarczej, przez co pozbawiała go arbitralności – konstytutywnej cechy absolutyzmu.

Aż do czasów rewolucji fizjokratyzm był doktryną otaczaną przez przyjaciół ludzkości we Francji niemal religijną czcią. Koncepcje fizjokratów wywierały duże wrażenie na przedstawicielach warstw oświeconych a ich wpływ na rozwój myśli ekonomicznej był niewątpliwy. Adam Smith,[12] podróżując w latach 1764-1767 po Europie w charakterze preceptora młodego księcia Buccleuch, podczas pobytu w Paryżu zetknął się z fizjokratami, m.in. z Turgotem. Wprawdzie historycy myśli ekonomicznej nie są zgodni co do stopnia wpływu fizjokratów na jego poglądy, jednak nie ulega wątpliwości, że wysoko cenił Quesnaya i właśnie jemu zamierzał zadedykować Badania nad naturą i przyczynami Bogactwa narodów. Zamiar ten nie doszedł do skutku ze względu na śmierć francuskiego myśliciela[13]. Nawet jeśli nazywanie Smitha przez Francuzów szkockim fizjokratą uznać za przesadę, to warto pamiętać, że podzielał on z fizjokratami nie tylko leseferyzm, ale budował swój system również głównie z myślą o rolnictwie. Taka była bowiem ówczesna gospodarka, nawet w znajdującej się już na progu rewolucji przemysłowej Wielkiej Brytanii. Podobnie jak fizjokraci był przekonany o spontaniczności działań gospodarczych prowadzących do równowagi i dających się ująć w teoretyczne modele. W przeciwieństwie jednak do ekonomistów był mniej doktrynerem a bardziej empirykiem. Mimo wrażenia, jakie zrobiło na nim spotkanie z Turgotem nie podzielał jego spiżowego prawa płac. Obserwując, że przedsiębiorcy zawsze i wszędzie tworzą rodzaj ligi, cichej ale wytrwałej i zwartej, aby zapobiec podnoszeniu płac uważał, że pracownicy powinni targować się o swą zapłatę, regulowaną prawem popytu i podaży i że wysokie płace są korzystne dla społeczeństwa. Poglądy Quesnaya i jego uczniów trafiały do przekonania zarówno oświeconym absolutystom[14] jak i polskim magnatom[15] czy szwajcarskim lekarzom i pastorom. Chociaż w znacznej mierze były reakcją na merkantylizm, pewne rozwiązania, szczególnie dotyczące rolnictwa, adaptowali do swoich systemów niemieccy kameraliści,[16] hiszpańscy ilustrados[17] oraz włoscy reformatorzy.[18] Oddziaływanie ruchliwej sekty ekonomistów nasiliło się w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych osiemnastego stulecia. W przypływie dobrego samopoczucia uznali oni, że ich system osiągnął ostatni stopień oczywistości.

 

Edykt Turgota

W końcowej fazie panowania Ludwika XV zakończyła się we Francji kilkudziesięcioletnia era dobrobytu, na której skorzystali najwięcej właściciele renty gruntowej. Własnością szlachty było 25% gruntów uprawnych i w jej ręku znajdowała się większość dóbr lennych, co dawało w sumie 1/3 zbiorów przeznaczonych na rynek. Duchowieństwo miało 10% gruntów oraz pobierało dziesięciny zbożowe, rozszerzając ich pobór na nowe uprawy, jak rośliny pastewne czy ziemniaki[19]. Oprócz tego przedstawiciele stanów uprzywilejowanych czerpali dochody z lokat kapitału w handlu, operacjach kredytowych i przemyśle. Pobierali także honoraria w parlamentach i opłaty za posługi religijne oraz otrzymywali pensje ze skarbu królewskiego zarówno za rzeczywistą służbę w administracji i wojsku, jak i w postaci synekur dworskich. O ile za czasów Ludwika XIV szlachta była mocno wymieszana z mieszczaństwem i w elicie władzy przeważali uszlachceni mieszczanie, o tyle w XVIII w. nobilitacje stały się rzadsze i za panowania Ludwika XVI proces zamykania się stanów uprzywilejowanych postąpił wyraźnie.

W okresie tym w gospodarce francuskiej zaczęły się kumulować zjawiska kryzysów i zastojów. Główną przyczyną trudności były złe urodzaje co pociągało za sobą spadek popytu na wyroby przemysłowe a w konsekwencji, szczególnie dotkliwe w warunkach ekspansji demograficznej, bezrobocie. Mimo złych urodzajów ceny zboża i wina spadały a handel zbożem był kwestią niezwykle drażliwą. Wstąpienie Ludwika XVI na tron obudziło nadzieje zwolenników reform oraz nadzieje arystokracji na odzyskanie wpływów politycznych, skutecznie ograniczonych jeszcze przez Ludwika XIV, przywróconych w okresie polisynodii[20] i ponownie ograniczonych. Architektem nowego gabinetu był zaufany mentor młodego króla, stary minister Ludwika XV hr. de Maurepas[21], który otrzymał tytuł ministra stanu i nieformalnie pełnił funkcję pierwszego ministra nie zawiadując żadnym resortem. Będąc głównym doradcą monarchy decydował o sprawach personalnych. Ostrożny i kompromisowy, chcąc zadowolić wszystkich, powołał do rządu zarówno reformatorów[22] jak i konserwatystów. Restytuował także parlamenty, zniesione w 1771 r., które ze względu na naturę interesów ludzi je tworzących, okazały się ostoją starego porządku. Ten rodzaj równowagi otworzył drogę arystokracji do odzyskania pozycji w państwie takiej, jaką posiadała w czasach regencji. Mimo tych niekonsekwencji, złudzenie, że oto otwiera się epoka oświeconych i sprawnych rządów było na tyle silne, że nawet Wolter,[23] powracający u schyłku życia do Francji, pobłogosławił nowy gabinet.

Turgot, uzbrojony w doskonały system doktora Quesnaya i powołany przez Ludwika XVI w 1774 r. na stanowisko kontrolera generalnego finansów[24], przystąpił do reformowania francuskiej gospodarki. Stanowisko jakie objął w rządzie nowego monarchy, aczkolwiek według oficjalnej hierarchii, nie było najwyższym, to jednak z uwagi na sferę jaka podlegała władzy ministra finansów, było kluczowym. Zakres kompetencji tego urzędnika kształtował się stopniowo i w tym czasie odnosił się już do wszystkich spraw związanych z kwestiami pieniężnymi, czyli bez mała do całej administracji publicznej.

Turgot, zanim wszedł w skład rządu Ludwika XVI, w latach 1761-1774 był intendentem w prowincji Limoges. Do tego urzędnika należała niemal cała rzeczywista władza nad prowincją w pierwszej instancji. Był on powoływany przez rząd z grona niższych urzędników i był zawsze odwoływalny. On sprawował władzę­­­­­­­­ nad podatkami. Stary podatek majątkowy rozkładał na parafie, pilnował poborców, udzielał zwłok i ulg. W przypadku pogłównego, podatku świeżej daty, uczestniczył nawet w ustalaniu jego wysokości. Rozdzielał na parafie fundusze przeznaczone na zapomogi. W czasach głodu rozdawał ludowi zboże albo ryż. Wskazywał miejscowości, gdzie należało otwierać warsztaty dobroczynne, w których najuboższa ludność mogła pracować za niewielkim wynagrodzeniem. On realizował działania rządu, mające na celu podniesienie poziomu wiedzy rolniczej wśród wieśniaków. Wyznaczał liczbę rekrutów z każdej parafii do milicji – formacji wojskowej w której służyła młodzież wiejska. Pod jego rozkazami pozostawały oddziały żandarmerii marszałkowskiej. Przy jej pomocy, a w potrzebie i wojska, utrzymywał porządek i zapewniał bezpieczeństwo na podległym sobie terytorium. On też wybierał żołnierzy i mianował oficerów straży miejskiej. Kierował także pracami inżynierów przy budowie wielkich traktów w prowincji. Był zarazem administratorem i sędzią oraz jedynym wykonawcą wszystkich rozkazów rządu na podległym sobie terytorium. Posiadał zatem Turgot realne doświadczenie, wielką i rzeczywistą, a nie tylko teoretyczną, wiedzę oraz cieszył się w pełni zasłużoną reputacją znakomitego administratora. Wykazywał się też poczuciem realizmu politycznego. Zdając sobie sprawę z możliwości finansowych państwa przeciwstawiał się planom ministra spraw zagranicznych Vergennesa, który dążył do podjęcia odwetowej wobec Anglii polityki Choiseula,[25] wykorzystując coraz większe problemy korony brytyjskiej z kolonistami amerykańskimi. Co najważniejsze jednak, dostał od monarchy słowo honoru, że ten będzie go popierał w jego szlachetnych wysiłkach. Był to atut nie lada zważywszy na to, że Ludwik XVI jako człowiek o umyśle dość ociężałym, podchodził  do wszelkich zmian z dużą rezerwą.

Wydawało się, że koncepcję miał nie głupią i zakrojoną na szeroką skalę. Wiązały z nią duże nadzieje zarówno środowiska oświecone jak i te, które oświecone były mniej, ale za to nieco bardziej głodne. Opracował gruntowny program reform, który szedł w kierunku liberalizmu gospodarczego oraz dopuszczenia ciał elekcyjnych do współdziałania z administracją państwową w zarządzaniu prowincjami i poborze podatków. Bardziej swobodnie gospodarujące społeczeństwo miało, według projektu Turgota, wyłonić drogą wyborów kilkuszczeblowe ciała przedstawicielskie (gminne, okręgowe, prowincjonalne i narodowe), które zajęłyby się robotami publicznymi i rozdziałem podatków. Owe ciała byłyby wyłonione nie na zasadzie reprezentacji stanowej, ale cenzusu majątkowego: nie dobre urodzenie, lecz własność ziemska (także burżuazyjna i chłopska) dawałyby prawo udziału w zgromadzeniach. Oznaczałoby to, że absolutyzm zostałby ograniczony głosem społeczności posiadaczy a przywileje stanowe byłyby wypierane przez cenzus własności. Ale o tym zainteresowani – król i elita władzy – nie dowiedzieli się wówczas wcale. Już u schyłku panowania Ludwika XV w polityce gospodarczej rządu występowały pewne tendencje liberalne, sprzyjające indywidualizmowi agrarnemu. W latach 1767 – 1771 zaczęto w niektórych prowincjach przeprowadzać akcję parcelacji i ogradzania gruntów gminnych, co było korzystne dla bogatych farmerów, ale groźne dla biedoty i proletariatu wiejskiego. Kosztem lokalnych oligarchii wprowadzono w 1764 r. samorządy w miastach. W administracji prowincjonalnej było sporo zdolnych zarządców. Miał więc minister w swojej działalności do czego nawiązywać i dysponował niezłą kadrą urzędniczą. Turgot przystąpił zatem do systematycznego likwidowania kolbertowskiego systemu regulacji życia gospodarczego. Zniósł większość cechów, wprowadził wolny handel bydłem, oliwą, łojem i winem. Zamienił szarwarki królewskie na podatek drogowy, który obciążał również szlachtę i duchowieństwo. Dążył do zniesienia wszystkich ceł wewnętrznych. Ukoronowaniem programu miało być ustanowienie podatku od dochodu. Zdając sobie jednak sprawę, jak silne emocje budzi ta ostatnia kwestia zwłaszcza wśród tych, którzy dochody mają (a im wyższe dochody, tym większe wpływy), Turgot początkowo nie tykał spraw podatkowych i starał się doraźnie poprawić sytuację skarbową, zaostrzając kontrolę i wprowadzając oszczędności. Spokojna sytuacja międzynarodowa sprzyjała oszczędnościom na wydatkach militarnych, olbrzymich, bo sięgających aż 25% budżetu a przy tym takich, przy których marnotrawstwo łatwo było przesłonić sekretem lub patriotycznym frazesem. Drugą pozycją, która otwierała spore możliwości, były wydatki Wersalu wynoszące z górą 30 milionów liwrów. Tutaj Turgot myślał o oszczędnościach ok. 14 milionów ale założenie to było chyba zbyt optymistyczne.[26] Redukcja wydatków państwowych otwierałaby realną szansę na wprowadzenie ulg podatkowych a tym samym zbudowanie dobrej atmosfery dla dalszych reform. Jeszcze więcej ostrożności niż w kwestii podatków generalny kontroler finansów wykazał w sprawie rozwiązania umowy z Dzierżawą Generalną (Ferme générale). Ta potężna spółka kilkudziesięciu milionerów już od dziesięcioleci dzierżawiła domeny państwowe oraz podatki pośrednie. Wyciskane przez nią z kraju dochody były olbrzymie i stracone dla skarbu. Spółka czerpała je stosując metody nie tylko brutalne ale i często nielegalne. Likwidacja tego bezprawia i łupiestw byłaby ogromną ulgą dla ludu, tym bardziej że pozwoliłoby to zreformować system uciążliwych podatków pośrednich a wiec np. znieść znienawidzony podatek od soli. Jednakże w obliczu takiej potęgi reformator projekt rozwiązania umowy zachował w sekrecie zdradzając go tylko swoim konfidentom. Dzierżawa Generalna zatem mogła spać spokojnie. W osiągnięciu nieuchronnego sukcesu generalnemu kontrolerowi finansów przeszkodził jednak pech, a właściwie dwa pechy. Pierwszy z nich polegał na tym, że wprowadzając nowy system nie można było pominąć tak kluczowej kwestii dla ówczesnej gospodarki jak zasady handlu zbożem. Drugi polegał na tym, że akurat w roku 1773 zbiory były kiepskie a w roku 1774, kiedy Turgot objął ministerstwo, fatalne.

Chleb stanowił główne źródło pożywienia dla ubogich warstw ludności i na królu, nazywanym pieszczotliwie le premier Boulanger du royaume[27], ciążył obowiązek zabezpieczenia dostaw żywności dla swoich poddanych.  Lud żył w nieustannym strachu, że zboża może zabraknąć i nierzadko gwałtownie sprzeciwiał się wywożeniu zbiorów z jednego regionu kraju do innego. Producenci zaś i kupcy zbożowi lubili je magazynować i spekulować na zwyżkę cen. Nic zatem dziwnego, że byli traktowani z podejrzliwością a z racji tego, że w celu maksymalizacji zysków dopuszczali się także mieszania mąki z kredą lub kruszonymi kośćmi, nazywano ich najbardziej okrutnymi wrogami ludu. W związku z tym władza sprawowała ścisłą kontrolę nad handlem zbożem i jego produktami. Jej działania, prowadzone w trosce o utrzymanie porządku publicznego, miały na celu zagwarantowanie jakości chleba i jego dostępności przez cały czas i dla całej ludności. Obowiązywała zasada tzw. moralnej ekonomii w ramach której chciwość była moderowana przez ścisłe regulacje. Policja kontrolowała czystość mąki i upewniała się, że nikt nie ukrywa zboża w celu podbicia cen. W sytuacji powszechnego niedostatku żywności państwo zabraniało wywozu z regionów w których były złe zbiory i importowało do tych regionów zboże z obszarów korzystających z nadprodukcji. Władze też, w okresach kryzysu mogły zmusić kupca do zmniejszenia ceny a jego strata była rekompensowana w czasach obfitości. Wprawdzie gdy rząd robił zapasy w dobrym roku, żeby zabezpieczyć podaż w okresie nieurodzaju, padały oskarżenia, że ministrowie i spekulanci zawierają „pakt głodowy” aby nabić sobie kabzy, jednak mimo różnego rodzaju nadużyć system ten zabezpieczał państwo przed poważniejszymi rozruchami w okresach nieurodzajów.

Turgota, jako człowieka z administracyjnym doświadczeniem i fizjokratę cechowała pełna świadomość tych problemów. Świadczy o tym chociażby XXIX pytanie w kwestionariuszu dla Chińczyków Ko i Yanga[28], będącym integralną częścią napisanych przez niego w 1766 r. Réflexions sur la formation et la distribution des richersses, które brzmiało: Czy wolno każdemu kupować i sprzedawać ryż w miarę potrzeby? Czy wolno przechowywać go w składach? Czy nigdy nie przypuszcza się rolników do otwarcia tych składów i sprzedaży ryżu na rynku? Czy mandarynowie oznaczają ceny ryżu? Czy wolno go swobodnie przewozić z miasta do miasta?” Specjalistą od robienia zapasów był poprzedni generalny kontroler finansów ksiądz Joseph Marie Terray[29], znienawidzony przez oświeconych, któremu jednak Francja zawdzięczała uzdrowienie finansów państwa, a którego Ludwik XVI przy aplauzie ogółu właśnie zdymisjonował i zastąpił naszym fizjokratą. Ten zaś miał liberalną receptę na szczęście ludu. Uznał on, że niedostatek zboża to nie kwestia produkcji lecz cyrkulacji a zatem jedynym antidotum na zakłócenia aprowizacji może być tylko zupełna wolność handlu tym towarem. W konsekwencji, edyktem z 13 września 1774 r. zniósł wcześniej obowiązujące regulacje ustanowione w imię zapobiegania spekulacji. Było to zgodne z założeniami doktryny propagowanej przez fizjokratów. Sam Turgot, zanim jeszcze został kontrolerem generalnym finansów, dzielnie wspierał swojego przyjaciela Du Pont de Nemours który na łamach Ephemerides du Citoyen[30] zdecydowanie występował przeciwko uprawianej przez parlamenty prowincjonalne protekcyjnej polityce w handlu zbożem. Nic zatem dziwnego, że gdy w marcu 1775 r. przyszedł do niego Jakub Necker i pokazał mu swój tekst kwestionujący zasadność zbożowego liberalizmu, reformator po prostu go zignorował. A dlaczegóż miałby postąpić inaczej? Przecież to on, Turgot, należał do sekty ekonomistów a Necker był tylko zwykłym bankierem. Kontroler generalny finansów zatem, nie zważając na ostrzeżenia, jak postanowił, tak uczynił i sprawy zaczęły się toczyć w szybkim tempie wedle porządku naturalnego.

 

Porządek naturalny w działaniu

Przed wiosną 1775 r. zapasów nie było a sprzedawcy zboża, mąki i chleba, uwolnieni od królewskiej interwencji zwietrzyli swoją szansę i aby otrzymać możliwie największe pomnożenie przyjemności, w sposób naturalny zwiększali ceny. Uciekali się przy tym do gromadzenia mąki licząc na to, że z czasem, kiedy klient będzie bardziej wygłodzony, zapłaci jeszcze więcej. Ponadto liberalizacja handlu zbożem spowodowała, że zaczęło ono cyrkulować nie według logiki potrzeb ale według logiki zysku. Do tych, których nie było stać na zapłacenie wygórowanych cen, zboże nie trafiało w wystarczającej ilości, byli zatem wściekli, gdyż byli głodni. Ci zaś, którzy byli w stanie zapłacić, byli wściekli widząc jak kupcy zbożowi drenują ich kieszenie. Nawet w regionach, w których był urodzaj, ceny poszybowały w górę, gdyż bardziej opłacało się wywozić do obszarów większego zapotrzebowania i większej siły nabywczej. Tak więc w sposób sztuczny tworzono niedobory tam, gdzie były nadwyżki. Konsumenci zaś, zamierzając również w sposób naturalny otrzymać możliwie największe pomnożenie przyjemności i to zgodnie z liberalną doktryną fizjokratów za pośrednictwem jak najmniejszych wydatków, wymuszali na sprzedawcach obniżanie cen. Jako że przyjemność zaspokojenia głodu należy do najbardziej rozkosznych, ta wolna gra popytu i podaży bardzo szybko przekształciła się w wolną grę sił i to wcale nie rynkowych, natomiast jak najbardziej naturalnych. Na terenach bardziej uprawnych, aby zapobiec odpływowi zboża, wznoszono przeszkody na szlakach komunikacyjnych, zarówno rzecznych jak i lądowych. O tego rodzaju działaniach podejmowanych w prowincjach o rozwiniętej produkcji pszenicy decydowały nie tyle złośliwe intencje ile naturalny instynkt przetrwania. Ofiarami niezadowolenia społecznego byli zarówno kupcy jak i producenci zboża, właściciele wielkich gospodarstw w Basenie Paryskim jak i w mniejszym stopniu, burżuazja, okazjonalnie ziemianie szlacheccy lub duchowni czyli właściciele posiadający status w systemie feudalnym, jak np. Jacques -Piere de Hericourt, właściciel z Cagny w Brie, pan Chesany. Ale gniew skierowany był przede wszystkim przeciwko władzy.

Sytuacja zaczęła być niepokojąca już jesienią 1774 r. Im bardziej zbliżał się przednówek, tym bardziej nerwowe stawały się reakcje ludu. 18 kwietnia 1775 r. wybuchła rewolta w Dijon. Tłum manifestował przed ratuszem, zaatakowano siedzibę dygnitarza sądowego podejrzewanego o spekulację, splądrowano jeden z młynów i dom młynarza. Gubernator La Tour du Pin w przypływie szczerości poradził ludowi: Przyjaciele, trawa zaczyna już rosnąć, idźcie ją skubać.[31]

27 kwietnia zamieszki objęły wielkie równiny pól uprawnych, początkowo Zachodniej Burgundii, następnie, stopniowo Beauvaisis, Beauce i Brie. Tego samego dnia w regionie paryskim rozpoczęły się trwające dwa tygodnie rozruchy. Grabiono zboże i mąkę z młynów, barek rzecznych i targowisk, molestowano młynarzy i handlarzy. Przede wszystkim jednak stosowano metodę ekonomiczną polegającą na tzw. taksacji, to jest wyznaczaniu przez manifestantów słusznej ceny zboża. Zabierano je płacąc zazwyczaj dwa razy mniej niż wynosiła cena rynkowa. 2 maja rewolta dotarła do Wersalu. Jego gubernator książę de Poix pozwolił zabrać zboże po dyktowanej przez lud cenie. Szybko więc rozeszła się wieść, że król zgodził się na taksację, co było oczywiście nieprawdą. W krótkim czasie zamieszkami zostały objęte północna, wschodnia i zachodnia część kraju. Z racji tego, że nie obserwowano rządowych wysiłków zmierzających do zaradzenia brakowi ziarna, takich jak np. wzrost przywozu z zagranicy, rozwijał się pogląd, że kryzys został intencjonalnie zaaranżowany przez Ludwika XVI w ramach paktu głodowego.

Paszkwile i slogany wymierzone przeciw dworowi zaniepokoiły króla. Turgot zaczynał coraz bardziej dochodzić do wniosku, że stopień oczywistości, jaki osiągnęła sekta Quesnaya, nie był może tym ostatnim. Postanowił więc ratować sytuację przywracając kontrolę nad rynkiem. Zorganizowano wsparcie dla ludności przez organizację dostaw żywności do prowincji które były w trudnym położeniu jak również zobowiązano właścicieli do sprzedaży swojego produktu po ustalonej cenie. Król wysyłał, za pośrednictwem księży parafialnych, uspakajające wiadomości do ubogich mas chłopskich. Tym samym doktryna liberalna została zdyskredytowana a ekonomiczny eksperyment zdystansował masy wobec rządu w Wersalu. Chociaż  Turgotowi wydawało się do tej pory, że aby przekonać innych do swoich koncepcji, wystarczy olśnić ich niezawodną logiką systemu, teraz odkrył, że istotnym elementem porządku naturalnego jest po prostu siła. Odwołał się zatem do niej. Rozpoczęły się aresztowania a parlament paryski zaczął śledztwo i usiłował rozplakatować uchwałę z 4 maja apelującą do króla o obniżkę ceny zboża w proporcji do potrzeb ludu. Jednak już nazajutrz po tym fakcie Ludwik XVI wezwał parlament do Wersalu i stosując lit de justice skasował uchwałę. Śledztwo i sąd przekazano doraźnemu sądowi policyjnemu natomiast parlament otrzymał zakaz zajmowania się kwestią zbożową. Mimo że w samym Paryżu aresztowano sto kilkadziesiąt osób, na Placu de Grève powieszono dla przykładu tylko dwóch uczestników rozruchów, dwudziestoośmioletniego perukarza, oskarżonego o napaść na dwie piekarnie i grabież trzech bochenków chleba oraz jego szesnastoletniego towarzysza, czeladnika cieszącego się podobno dobrą opinią swego majstra, bo kopał w drzwi piekarni. Widzowie mogli oglądać egzekucję z daleka, gdyż szubienice miały sześć metrów wysokości. Dzięki niezwykle rozważnemu działaniu policji rewoltę udało się wygasić przy stosunkowo niedużej ilości ofiar. Z większością problemów uporano się do 11 maja 1775 r. ale potrzeba było aż pięciu miesięcy by definitywnie położyć kres zaburzeniom.

Ta tzw. wojna mączna, zaliczana do największych buntów głodowych przed rewolucją, osłabiła pozycję ministra i poważnie nadwątliła i tak niezbyt silne zaufanie króla. Zwłaszcza, że przeciwnicy nie próżnowali. Pamflet przypisywany hrabiemu Prowansji[32] głosił: Pan Turgot rozwija więc wielki sztandar wolności. Lud, który sądzi, że jest dość wolny, jeśli ma chleb, nie pojmuje nic z tego sygnału, ale na nieszczęście okazuje się, iż jest to sygnał głodu. Wówczas lud, przyjmując dosłownie hasło wolności buntuje się i powstaje. Turgot, ciągle roznamiętniony systemem wolności, ale zaniepokojony jego konsekwencjami, wspiera swe rozumowanie siłą bagnetów… Wsadza do więzień, każe wieszać (przy czym się myli co do prawdziwych winowajców, ale cóż to szkodzi) i wygrywa batalię. Co raz powieszono, to już powieszone, spokój powraca do Francji.[33]

Rewolta była ewidentną reakcją na liberalne działania ministra które jawiły się jako przeciwieństwo ekonomii moralnej i stanowiła preludium Rewolucji Francuskiej. Zaufanie do monarchii, do której obowiązków należało zapewnienie bezpieczeństwa poddanym i zabezpieczenie dostaw żywności, uległo załamaniu. Pojawiły się oszczercze w gruncie rzeczy wypowiedzi pod adresem Ludwika XVI a niektóre z nich zawierały ataki przeciwko krwi Burbonów. Święta więź między monarchą a jego poddanymi pękła ostatecznie. Strach przed głodem stał się odtąd zawsze obecny w niższych warstwach Stanu Trzeciego a plotki o pakcie głodowym aby zagłodzić ubogich były nieustannie rozpowszechniane i łatwo znajdowały wiarę. Same plotki o niedoborach żywności doprowadziły do rozruchów w kwietniu 1789 r. Pogłoski o intrydze mającej na celu zagłodzenie ludu przez niszczenie pszenicy sprowokowały wielki strach w tym samym roku. Głodne i zdesperowane kobiety paryskie domagające się taniego chleba zorganizowały wielki marsz na Wersal w październiku1789 r. Wydarzenia z wiosny 1775 r. ujawniły także wzrost napięć społecznych i społeczną polaryzację. Niewielka grupa bogatych właścicieli ziemskich postawiła się w opozycji do niezamożnych. Insurgenci chłopscy natomiast byli nierzadko organizowani przez urzędników wiejskich i przez proboszczów, jak to miało miejsce np. w Normandii.

 

Iluzje i rzeczywistość

Oczywiście autor pamfletu pisząc o wolności, podobnie jak wielu ludzi tej epoki ulegał złudzeniu. Dla francuskiej myśli oświeceniowej, wbrew temu czym jej luminarze sami siebie i innych okłamywali, idea powszechnej zmiany nie wynikała z potrzeby urzeczywistnienia wolności lecz dążono do niej w imię wąsko pojętej racjonalności, która z wolnością pozostaje w aż nazbyt częstym konflikcie. Człowiekiem racjonalnym w takim rozumieniu jest ten, kto dąży do osiągnięcia najlepszej pozycji w grze rynkowej. Nawet jeśli przyjąć, że obdarzeni wolnością gospodarczą ludzie, zachowują się w tej sferze racjonalnie, co jest liberalnym mitem (niewielu próbując przedsiębiorczości odniosło sukces, zdecydowana większość zrobiła sobie krzywdę), to jest to racjonalność bezpośredniego interesu jednostek i grup w krótkim horyzoncie czasowym i bez odniesienia do całego organizmu jakim jest naród i społeczeństwo. Dopiero racjonalność ekonomiczna odnoszona nie tylko do gospodarującej jednostki ale także do całego organizmu, odnosząca się nie tylko do bezpośredniego interesu jednostek ale do interesu całości w długim horyzoncie czasowym, otwiera perspektywy realnego rozwoju.

Jeżeli paradygmatem porządku społeczno -gospodarczego jest obiektywnie istniejący porządek naturalny czy też z porządku naturalnego w jakiś sposób wywodzi się kształt porządku społeczno-gospodarczego, to praktycznie rzecz biorąc wykluczone jest jakiekolwiek kształtowanie przez człowieka ładu. Sprawa zatem sprowadza się do odtworzenia paradygmatu w przestrzeni społeczno-gospodarczej i jeśli zostanie on w tej przestrzeni odtworzony, pozostaje niezmienny jako jedynie słuszny i jedynie możliwy. To z kolei wyklucza wolność i uniemożliwia rozwój. W ostatecznym rozrachunku, w doktrynie liberalnej duch fizjokratów zawsze bierze górę nad duchem Monteskiusza[34]. Patrząc na koncepcję fizjokratów w jej całokształcie, jako model społeczno-gospodarczy i system władzy, od razu rzuca się w oczy to, że do tych którzy porządek naturalny odczytują i deklarują prawa, należy władza totalna. Nie król nawet, ani tym bardziej właściciele ziemscy, ale właśni ci, którzy stanowią sektę ekonomistów dzierżą monopol na właściwe odczytywanie porządku naturalnego i tym samym deklarowanie wywodzonych z niego praw[35]. Bliskie prawdy wydaje się spostrzeżenie hrabiego d’Allonville, który twierdził, że Turgot jest w głębi duszy despotą, choć z liberalnymi zasadami[36]. Jeśli system jest legitymizowany obiektywnie istniejącym porządkiem naturalnym, to wszelkiego rodzaju badanie i refleksja nad tym porządkiem przestaje służyć jego poznaniu a zaczyna służyć umacnianiu systemu. Nauka, rozumiana jako zbiór zdań prawdziwych o rzeczywistości zanika, zastępuje ją zbiór zdań będących tworzywem ideologii. Ideologie zaś, nawet jeśli odwołują się do wiedzy, wyrastają z wiary w to, że ich apostołowie i wyznawcy potrafią odczytać całościowy sens historii i znają rzeczywistą naturę człowieka oraz społeczeństwa, potrafią ją kształtować a tym samym posiadają receptę na osiągnięcie doskonałego stanu rzeczy. Tworzone przez filozofów powołujących się na naukę i rozum ludzki, nakazując dopasowywać taktykę do swoich obrazów rzeczywistości, do wyznaczanych przez nie celów, prowadzą do irracjonalnych zachowań, szaleństwa i chaosu, próbując nierealne projekty realizować brutalnymi metodami. Są immunizowane na rzeczywistość a w konsekwencji i na krytykę. Kiedy ideologia jest u władzy, wiedzę zastępuje ideologiczna iluzja a prawdziwym staje się to, co rządzący orzekną, że jest prawdziwym, naturalnym jest to, co orzekną, że jest naturalnym itd.[37] Orzekną zaś to, co służy rozszerzaniu i umacnianiu ich władzy. Liberalizm zatem, już w swojej wczesnej, fizjokratycznej postaci, był poprzedzającym, odwołujący się do światopoglądu naukowego marksizm-leninizm, konceptem totalitarnym, kamuflowanym, podobnie zresztą jak marksizm-leninizm, hasłem wolności.

Od swojego zarania liberalizm służył i służy po dziś dzień tym, którzy osiągnęli przewagę wcześniej na mocy przywileju prawnego i politycznego. Znosząc ład, w którym głównym źródłem przewagi jest przywilej polityczny i prawny, ustanawia ład oparty na przywileju wcześniej uzyskanej przewagi. W ujęciu fizjokratów sprawa wolnego obrotu zbożem była fragmentem większej całości, przede wszystkim ogólnej idei wolnego handlu. Wolność taka służy jednak nieskrępowanemu powiększaniu przewagi przez tych, którzy ją już posiadają i pacyfikacji pozostałych iluzją równych szans. Nie można jednak mówić o równych szansach wtedy, kiedy punkty startu są tak bardzo od siebie oddalone.[38] Kiedy przewaga potentatów osiągnie takie rozmiary, że rozwieją się wszelkie iluzje, ich władza nad wszystkimi aspektami życia społeczeństwa stanie się już otwarcie i ostentacyjnie totalna a z dawnych założeń zostanie tylko spiżowe prawo płac[39].

Problem polega także na tym, że teoretyczne systemy są jak do tej pory bardzo odległe od zbyt złożonej i zmiennej rzeczywistości. Nawet wiedza współczesna, która wydaje się nam tak wielka, w stosunku do ogromu rzeczywistości jest nieskończenie znikoma i zawsze podąża za jej zmianami. W dalszym ciągu o przyszłości możemy co najwyżej mniej lub bardziej szczęśliwie spekulować, nigdy zaś twierdzić. Tym bardziej była znikoma w epoce fizjokratów co nie przeszkadzało, żeby ci stali się, podobnie jak często my, ofiarą złudnego przekonania o własnej wszechwiedzy. Turgot zakładał, że gdy zboże będzie cyrkulować zupełnie swobodnie, ceny się wyrównają, zaopatrzenie stanie się równomierne a spekulacja straci sens. Przewidywał, że to wyrównanie cen oznaczać musi ich wzrost, zwłaszcza po złych zbiorach, ale uważał, że po pewnym czasie ceny znów spadną, jako że liberalna ekonomia sprzyjać będzie wzrostowi produkcji. Aby zaś najsłabsi ekonomicznie na tej operacji nie ucierpieli zbyt mocno, zalecał tworzenie warsztatów publicznych dających biedakom dodatkowy zarobek. Warsztaty zapewnią ubogim chleb a krajowi przyniosą nowe drogi, kanały, budowle. Na poziomie ogólnych rozważań teoretycznych miało to sens, jednak diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Druga połowa XVIII w to epoka rozwoju rolnictwa. Należy pamiętać, że rewolucję przemysłową poprzedził proces nazywany często rewolucją agrarną w toku której ulegały zmianie metody upraw, organizacja gospodarki rolnej i narzędzia stosowane w rolnictwie. Jednakże w tamtych czasach tempo tego procesu nie było na tyle szybkie aby dać pożądane efekty w krótkim horyzoncie czasowym. Efekt o jaki chodziło Turgotowi, a więc pobudzony wzrost produkcji i w konsekwencji wyrównanie oraz spadek cen mógł nastąpić dopiero wtedy, kiedy inwestycje możliwe do przeprowadzenia dzięki kapitałom zgromadzonym między innymi w drodze spekulacji zaczęłyby dawać odpowiedni efekt produkcyjny. A to nie mogło się odbyć w ciągu jednego sezonu a nawet kilku. Należy przypuszczać, że do tego czasu niemała liczba Francuzów umarłaby z głodu w imię przyszłego stanu doskonałego na co, jak pokazują wydarzenia, nie mieli najmniejszej ochoty. Wydaje się też, że generalny kontroler finansów nie przewidział skali spekulacji i jej politycznych konsekwencji. Tymczasem rzeczywista gospodarka nie jest wyabstrahowana z uwarunkowań społecznych i politycznych. Dlatego też wprowadzając zmiany należy się zawsze z nimi liczyć. W środowisku fizjokratów istniała świadomość ryzyka o czym świadczy przekonanie Duponta de Nemours, żeby niczego nie robić wstrząsem lecz przez łagodne falowanie. Turgot zaś, liberalizując handel zbożem w sposób tak radykalny  i w tak niesprzyjających okolicznościach wstrząsnął porządkiem w państwie. Każda próba ortodoksyjnego zastosowania teoretycznych systemów musi kończyć się katastrofą. Aby jej sensownie zapobiec warto się od systemu uwolnić i korzystając z wolności rozważnie posługiwać się takimi narzędziami, które chociaż się w systemie nie mieszczą, to stanowią w miarę skuteczną odpowiedź na zmieniające się wyzwania rzeczywistości. Nie ma i nie będzie ekonomicznego perpetum mobile. Jeśli ktoś utrzymuje, że istnieje kamień filozoficzny gospodarki, to niczym dawny alchemik jest albo fantastą, albo szarlatanem, nawet gdy przy okazji poszukiwania owego kamienia dokona kilku rzeczywistych odkryć. Turgot swój system budował na kilku ogólnych zasadach klasycznego liberalizmu. To pozwalało mu kreślić wizję nowego porządku społecznego szkicową, ale śmiałą, co tak bardzo działało na wyobraźnię oświeconych[40]. Jednak takie czy inne modele teoretyczne niejako z definicji są budowane na założeniach upraszczających, nie ujmujących w sposób wystarczający wszystkich aspektów bytowania człowieka na tym świecie i związków między nimi.[41] Mają charakter jedynie orientacyjny i mogą co najwyżej pełnić funkcję układu odniesienia w określonym miejscu i czasie. Nie są bowiem receptami na każdą okazję, na wszystkie problemy i nie są skutecznymi na wieczność. W ostatecznym rozrachunku o wszystkim rozstrzygają ludzie i wszystko zależy od ich jakości. A że ludzie i instytucje przez nich tworzone nie są doskonałe to znaczy tylko tyle, że zawsze będą interesujące problemy do rozwiązania.

Klęska programu Turgota miała swoje źródła w jeszcze jednej słabości elity francuskiego oświecenia. Monarchia utrzymywała Francuzów w oddaleniu od możliwości praktycznego kreowania stosunków w kraju. Brak możliwości urzeczywistniania swoich talentów w kostycznych ramach absolutyzmu spowodował, że największe umysły tej epoki realizowały się w tworzeniu idei. Idee te jednak, będąc tworzone w opozycji do istniejącego ładu, w zbyt wielkim stopniu były także kształtowane w opozycji do niezależnych od form ustrojowych aspektów rzeczywistości. Tego rodzaju warunki ustrojowe w sposób naturalny wyzwalały tendencję do obarczania władzy odpowiedzialnością za wszelkie zło, zarówno to, które rzeczywiście z niej wynikało, jak i to, które bierze się z nikczemności natury ludzkiej manifestującej się zawsze i wszędzie niezależnie od form ustrojowych. Logiczną konsekwencją takiego diagnozowania sytuacji było idealizowanie człowieka jako z natury dobrego i skłonnego do kierowania się rozumem oraz wyjaśnianie zła wyłącznie uwarunkowaniami ustrojowymi. Opartemu na przemocy porządkowi społecznemu i politycznemu ancien regime’u przeciwstawiano porządek wynikający z zawieranej w warunkach wolności jednostek umowy społecznej, porządek który miał jakoby wywodzić się  z praw natury.

Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Już starożytni filozofowie greccy zaobserwowali, że  φύσις[42] to uniwersum przeciwieństw, np. światło-ciemność, góra-dół, suchość-wilgoć, ciepło-zimno itp. Rozwój jednego z pary przeciwieństw dokonuje się kosztem drugiego. Stąd też natura to rzeczywistość wzajemnie pożerających się organizmów gdzie jeden żyje dzięki śmierci drugiego. Przyjemność z konsumpcji śniadania, jaką odczuwa lew, kiedy zobaczy np. zebrę, wprawia go w ruch do zebry. Przyjemność z zachowania życia wprawia z kolei zebrę w kierunku od lwa. A zatem, zgodnie z wyobrażeniami fizjokratów, pragnienie przyjemności wprawia oba stworzenia żyjące według praw natury w ruch. I chociaż oba są zgodne co do kierunku ruchu, to jednak wykonują ruchy przeciwne, gdyż „ruch od” jest przeciwieństwem „ruchu do” tak jak ucieczka jest przeciwieństwem pogoni. Fakt zaistniały w naturze, np. śniadanie lwa, jest niewątpliwie jego przyjemnością. Jednakże ten sam fakt jest nieprzyjemnością, a więc przeciwieństwem przyjemności, dla zebry. Z kolei udana ucieczka zebry i zachowanie życia jest dla niej przyjemnością, jest natomiast nieprzyjemnością dla lwa. Gdy w jakimś czasie spotka go więcej takich nieprzyjemności, skończy śmiercią głodową. W naturze przeciwieństwa pozostają względem siebie w naturalnym konflikcie. Heraklit z Efezu konstatując przeciwieństwa i obserwując sprzeczności jakimi były rozdzierane współczesne mu greckie poleis wyciągnął oczywisty wniosek: πόλεμος πάντων μὲν πατήρ ἐστι, πάντων δὲ βασιλεύς, καὶ τοὺς μὲν θεοὺς ἔδειξε τοὺς δὲ ἀνθρώπους, τοὺς μὲν δούλους ἐποίησε τοὺς δὲ ἐλευθέρους[43].

Rzeczywisty mechanizm natury zadziałał, gdy fizjokraci zliberalizowali handel zbożem. Mimo, że producent czy sprzedawca zboża i nabywca wykazywali takie samo dążenie do możliwie jak największego pomnożenia przyjemności przy jak najmniejszych wydatkach, to jednak ich dążenia stanowiły przeciwieństwo. Ostatecznie, jak pokazuje historia, w tym wypadku to lud okazał się lwem, przedsiębiorcy zaś zebrą. Jeśli dobrem powszechnym jest dobro wszystkich uczestników porządku, to w liberalizmie, który opiera się na dążeniu do przyjemności własnej, jest ono niemożliwe do osiągnięcia, gdyż dobro własne jest zawsze w konflikcie z dobrem innego uczestnika porządku. Stan taki zaś, jako naturalny, prędzej czy później prowadzi do wojny, zgodnie z zasadą której istnienie odkrył Heraklit.

Już starożytni filozofowie greccy zauważyli, że człowiek jest istotą wewnętrznie sprzeczną, kierującą się w swoim postępowaniu tyleż irracjonalnymi  namiętnościami, mającymi swoje źródło w biologicznym podłożu, ileż rozwagą płynącą z rozumu. Człowiek nie jest z natury dobrym ani też nie wykazuje naturalnych ku dobru skłonności. Ku dobru kieruje go kultura która, najogólniej rzecz ujmując, jest formą przemocy zbiorowości nad jednostką w sferze ducha i intelektu. Dzięki niej są przezwyciężane, naturalne dla jednostki a rozsadzające zbiorowość, niepohamowane dążenia do zaspokajania własnych żądz bez względu na skutki jakie to ma dla innych. Ona też, narzucając reguły samorealizacji i korzystania z wolności, nieustannie przystosowuje jednostki do pożytecznego istnienia, co jest conditio sine qua non funkcjonowania wspólnoty ludzkiej. Jako że człowiek nie jest zdolny do życia innego niż w zbiorowości, właśnie ta forma przemocy jest zasadniczym czynnikiem zapewniającym istnienie rodzajowi ludzkiemu.

W epoce odrodzenia popularność zdobyło sobie zdanie z jednej z komedii Terencjusza: Homo sum; humani nihil a me alienum puto[44]. Pytanie jednak, co jest wyróżnikiem człowieczeństwa? Na pewno nie np. głód, gdyż głodne są także zwierzęta. Na pewno nie np. popęd seksualny gdyż i zwierzęta on cechuje. Istotą człowieczeństwa nie jest biologia i wynikające z niej popędy, emocje czy potrzeby. Istotą człowieczeństwa jest to, co nas od innych stworzeń odróżnia a zatem to, co nas ponad biologię czy szerzej, przyrodę, wynosi. Takie usytuowanie człowieka względem przyrody określa także jego stosunek do natury. Badając ją, człowiek poszukuje rozwiązań aby przezwyciężać ograniczenia wynikające z jej uwarunkowań. Np. wedle natury człowiek jest nielotem, jednak badając naturę i wykorzystując jej prawa tworzy machinę pozwalająca mu przezwyciężyć ograniczenia z niej wynikające. Jeśli tak, to na miano porządku ludzkiego zasługuje tylko taki porządek, który jest od porządku natury różny, porządek który ma swoje źródło w duszy a nie w przynależnej do natury naszej biologii. Porządek zatem ludzki, o ile jest ludzki, jest wytworem kultury, której fundamentalnym składnikiem jest moralność. Stąd też, jeśli ekonomia ma być także tworem ludzkim, nie może być inną niż moralna. To samo dotyczy organizacji społeczeństwa i gospodarowania. Człowiek, jako jedyne stworzenie wymyślił pracę i uczynił ją główną metodą zaspokajania swoich potrzeb. Praca jako akt świadomy nie występuje w naturze. Społeczeństwo, gospodarka i naród jako forma wspólnoty ludzkiej ufundowana na spoiwie duchowym a nie utylitarnym, nie wynikają z wyimaginowanego porządku naturalnego lecz są tworami kultury. Rozwijając je człowiek oddala się od naturalnych form bytowania i wyzwala się z kajdan natury. Natura jest jak klatka zbudowana z żelaznych ograniczeń. Człowiek, jeśli chce się uwolnić z tej klatki, może to uczynić tylko dzięki sile kultury gdyż tylko dzięki niej jest w stanie zerwać więzy natury. Wolność nie jest ani dana ani nie przychodzi sama. Można ją osiągnąć tylko siłą i tylko siłą utrzymać. Inaczej człowiek będzie skazany na bytowanie według takich zasad, według jakich bytują ów lew i zebra i nigdy nie będzie wolny. Wywodzenie porządku społecznego i zasad gospodarowania z czegoś, co liberałowie określają jako porządek naturalny, jest z gruntu fałszywe i stanowi regres ku zwierzęcości, ku temu, co biologiczne i jako takie transferowane z rzeczywistego porządku naturalnego do porządku ludzkiego.

Żaden też porządek społeczny nie brał się ani nie może się brać z jakkolwiek rozumianej umowy społecznej. Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek i kiedykolwiek w kwestii porządku społecznego się ze mną umawiał. Gdyby tak było, ja na pewno umówiłbym się inaczej. Zdarzało mi się natomiast w ramach pewnych sił walczyć o kształt porządku społecznego. Jest on zawsze rezultatem określonego układu sił w społeczeństwie. Jeśli układ sił ulega zmianie, zmianie ulega też porządek. Niezależnie od tego, czy zmiana porządku dokonuje się w sposób ewolucyjny czy rewolucyjny, dokonuje się poprzez walkę a kształt porządku społecznego jest zawsze dyktatem zwycięzców a nie umową. To, czy dyktat jest twardy, czy nie, zależy od rozmiarów zwycięstwa i przebiegłości zwycięzcy[45]. Jeśli dysproporcje w społeczeństwie, które generują napięcia, przekraczają akceptowalną granicę, prawdopodobieństwo rewolucji wzrasta. Brak miejsca aby rozpatrywać w tej chwili niezwykle złożoną kwestię dysproporcji w ich całokształcie. Należy jednak stwierdzić, że napięcia jakie generują, zależą od ich charakteru i skali. Jeśli ich źródła tkwią w tym, co w społeczeństwie uważa się za niemoralne, nawet jeśli nie budzą czynnego sprzeciwu, rodzą oburzenie. Stąd też w systemach liberalnych dąży się w praktyce do demoralizacji społeczeństwa, zabezpieczając na gruncie moralnym tylko święte prawo własności (nieważne jak nabytej). Zdemoralizowane społeczeństwo się bowiem nie oburza. W kulturach europejskich oraz tych, które się z nich wywodzą, dziedziczących po kulturze helleńskiej agonistyczny charakter, dysproporcje utrzymywane w rozsądnych granicach, stanowią jeden z motorów rozwoju. Tych, którzy mają przewagę stymulują do działania, aby jej nie utracić a nawet ją zwiększyć. Przed tymi zaś, którzy zajmują niższą pozycję, istnieje realna perspektywa jej poprawienia. W sytuacji jednak gdy rozsądne granice zostaną przekroczone, ci pierwsi, mając utrwaloną przewagę, nie muszą wykazywać takiej aktywności, do jakiej w innych warunkach byliby zdolni. Natomiast aktywność tych drugich spada dlatego, że nie widzą szans poprawienia pozycji. Układ gospodarczo społeczny się zamyka a konsekwencją jest najpierw stagnacja, później regres. Narastający bunt przeciwko takiemu stanowi rzeczy wymaga stosowania przemocy, coraz większej i odnoszącej się z czasem do wszystkich aspektów życia. System staje się totalitarny. Dlatego też tak fundamentalne znaczenie ma polityka równowagi, strategia zrównoważonego rozwoju i mechanizmy powodujące, że dysproporcje nie przekraczają akceptowalnej granicy. Liberalizm zaś jest konceptem, który nie tylko takich mechanizmów nie zawiera, ale wręcz sprzyja narastaniu dysproporcji bez granic. W konsekwencji nieustannie rozwija nowe formy przemocy i przymusu, w dłuższym horyzoncie czasowym zasadniczo ewoluujące ku bardziej efektywnym. Rozwój tych form z kolei prowadzi do regresu a następnie zaniku kultury co sprawia, że człowiek, nie mając w niej oparcia, zostaje zredukowany do poziomu instrumentum vocale liberalnej gospodarki.

 

Ostatni stopień oczywistości

Koncepcja fizjokratów, zbudowana na fundamencie fałszywych wyobrażeń o porządku naturalnym, o naturze człowieka i społeczeństwa ludzkiego, z chwilą, gdy konfrontowała się z rzeczywistością podczas jej realizacji, rozsypała się jak domek z kart. I chociaż sam generalny kontroler finansów, zanim objął stanowisko w rządzie Ludwika XVI, miał praktyczne doświadczenie w zarządzaniu, to jednak doświadczenie to, chociaż na pewno uzmysławiało słabość ówczesnej francuskiej gospodarki, z uwagi na warunki w jakich się realizowało, prowadziło do zbyt uproszczonej diagnozy ze wszystkimi tego konsekwencjami.  Ostatecznie wojna z głodnymi osłabiła jego pozycję na dworze i w społeczeństwie, umocniła natomiast opozycję przeciwko niemu. Największe znaczenie polityczne miał systematyczny opór parlamentów. Każdy dekret Turgota spotykał się z remonstracjami. Parlamentarzyści potrafili także zręcznie wygrywać lęki drobnych przedsiębiorców. Np. przeciwstawiając się zniesieniu cechów, parlamenty obiektywnie występowały w obronie niezależnych drobnych wytwórców, zagrożonych w warunkach liberalizmu przez wielkich fabrykantów[46]. W rezultacie Ludwik XVI skalkulował, że utrzymanie Turgota na stanowisku jest niekorzystne politycznie i 13 maja 1776 r. go zdymisjonował.

W latach 1776-1777 zbiory także były fatalne i w latach następnych powtarzało się to znacznie częściej niż w połowie stulecia. Całe piętnastolecie  panowania Ludwika XVI były to na ogół lata chude chociaż były też dziedziny gospodarki jak handel kolonialny i produkcja eksportowych artykułów luksusowych, które rozwijały się pomyślnie. Dobrze też prosperował przemysł budowlany, bo w ubożejącym kraju nie brakowało ludzi bogatych. Pochodzili oni przeważnie ze stanów uprzywilejowanych, właściciele renty gruntowej mniej bowiem tracili z powodu kryzysów rolniczych niż drobni producenci i proletariat. Nawet jednak nieznaczny spadek dochodów budził zaniepokojenie i skłaniał szlachtę do rozwinięcia wielkiej zapobiegliwości w obronie swych interesów. Opanowawszy intratne stanowiska w armii, Kościele i administracji państwowej, szlachta zaczęła rewindykować różne zapomniane od stuleci powinności i świadczenia feudalne. Jednak w tym okresie niezadowolenie pozostałych klas społecznych kierowało się nie tyle przeciw szlachcie ile przeciw despotycznym rządom, które obarczano odpowiedzialnością za złą sytuację i które już na starcie skompromitowały się liberalizacją handlu zbożem.

Wydawałoby się, że reformatorskie projekty Turgota powinny odpowiadać interesom burżuazji, ale to tylko teoria. Bogate mieszczaństwo było nieźle urządzone w dotychczasowych strukturach. Reformy spotkały się więc z niechęcią dzierżawców podatków oraz wielkich kupców i starszyzny cechowej. Ponadto, z natury rzeczy to właśnie klasa kapitalistyczna, mimo że często werbalnie deklaruje liberalizm, gdy przychodzi co do czego, oczekuje od państwa regulacji. Każdy przedsiębiorca dąży bowiem do eliminacji konkurencji i ustanowienia swojego monopolu. Każdy też używa wszelkich wpływów, aby wprząc państwo w rydwan swoich interesów w celu ich zabezpieczenia i jako jedno z istotnych narzędzi budowania własnej przewagi. To z kolei akurat pozostaje w zgodzie z fundamentalnymi interesami pracowników takiego przedsiębiorcy, gdyż bezpieczeństwo i przewagi tych interesów skutkują pewnością zatrudnienia i otwierają przed pracownikami drogę do gry o udział w korzyściach, która zawsze, nawet jeśli nie taki jak by chcieli, daje jednak pewien skutek. Kapitalista dąży do liberalizmu tylko wtedy, kiedy widzi możliwość zdyskontowania swojej przewagi w stosunku do pozostałych klas społecznych i do konkurencji. Kiedy takiej możliwości nie widzi, ucieka od liberalizmu jak diabeł od święconej wody. Najogólniej rzecz ujmując cały układ gospodarczy nad liberalne bezhołowie przedkłada stabilność, przewidywalność i bezpieczeństwo, gdyż są to warunki niezbędne do kreowania zysków nie tylko w krótkiej, koniunkturalnej, ale i w długiej perspektywie a właśnie zyski w długiej perspektywie mają charakter strategiczny i są budulcem trwałych przewag. Projekt reformy liberalnej był zatem pozbawiony mocnego społecznego zaplecza.

Dymisja Turgota nie oznaczała końca reformowania gospodarki i państwa. Istniała bowiem obiektywna konieczność zmian. Kolejnym szefem finansów który podjął próbę zmierzenia się z wyzwaniem był Jakub Necker[47]. Ten świetny bankier, niezrównany w taktyce gry finansowej, nie był jak Turgot  filozofem. Nie ufał rozważaniom abstrakcyjnym i ogólnym aksjomatom. Był natomiast empirykiem wrażliwym na realia ekonomiczne i społeczne. Jego ambicje reformatorskie nie wynikały z jakiegoś systemu. Uważał, że więcej prawdy zawiera się w opiniach powszechnych[48] niż w teoretycznych konceptach. Nie podzielał więc liberalnej wiary Turgota, że swobodna gra interesów indywidualnych stanowi gwarancję powszechnej pomyślności. W ogóle był zwolennikiem aktywnego działania państwa w sferze ekonomicznej i życia społecznego. Sądził, że w społeczeństwie rozdartym przeciwieństwami spolegliwa władza musi utrzymywać równowagę ograniczając wolność ekonomiczną i polityczną. Oświecona monarchia, jego zdaniem, wypełniać powinna misję arbitrażu między wielkimi siłami społecznymi. Pech Neckera polegał na tym, że monarchia w osobie Ludwika XVI, jeśli była oświecona, to w dziedzinie ślusarstwa, rzemiosła budowlanego czy zegarmistrzostwa, ale nie w sprawach państwa. Król nie oczekiwał od Neckera reform. Widział w nim wyłącznie czarodzieja finansów, który wyczaruje środki niezbędne dla mocarstwowej rozgrywki przeciwko Anglii uwikłanej w wojnę z koloniami amerykańskimi. Co ciekawe, Necker środki wyczarował bez konieczności zwiększenia podatków. Kiedy rozgrywka się skończyła, bankier przestał być królowi potrzebny.

Ostatnim generalnym kontrolerem finansów który podjął próbę reformy gospodarki był Charles Alexandre de Calonne[49]. Obliczył on, że 50% wydatków jest przeznaczone na obsługę długu, 25% na armię, flotę i dyplomację, 19% na publiczne cele cywilne a 6% na wydatki króla i dworu. Ograniczenie wydatków na dwór i dworaków, ok. 30 milionów liwrów rocznie, nie uratowałoby równowagi budżetowej. Jednakże utrzymanie tych wydatków na dotychczasowym poziomie budziło uzasadnione oburzenie i dostarczało argumentów przeciwnikom monarchii. Calonne był zdania, że Francja jest krajem wystarczająco bogatym, aby bez zbytnich wysiłków pokryć wydatki rządowe. Projekt ministra przewidywał szereg pociągnięć mających pobudzić wytwórczość krajową, jak zniesienie, przywróconych po upadku Turgota, szarwarków królewskich, wewnętrznych taryf celnych, akcyzy na wyroby manufaktur. Dotychczasowy system podatkowy miał być uzupełniony podatkiem dochodowo – gruntowym, pobieranym na tych samych zasadach od wszystkich stanów i we wszystkich prowincjach (2,5% do 5% dochodu w zależności od jakości ziemi). Calonne zaproponował także zapłacenie długów zaciągniętych przez kler w stosunku do państwa. W przeprowadzeniu reformy miały współpracować z intendentami doradcze zgromadzenia prowincjonalne wybierane przez podatników, niezależnie od ich przynależności stanowej. Cenzus wyborczy miał być stosunkowo niski – roczny dochód z ziemi 600 liwrów.[50] Jeśli chodzi o handel zbożem powrócił do koncepcji Turgota i postulował jego liberalizację a to było oczywiście nierealne. Chcąc znaleźć zaplecze społeczne dla swoich reform zaaranżował zgromadzenie notabli, namiastkę reprezentacji wyższych warstw powołaną przez władzę. Jego program przedstawiony na zgromadzeniu natrafił jednak na opozycję tak stanowczą, że minister podał się do dymisji.

Wszelkie próby reform gospodarki francuskiej zakończyły się niepowodzeniem. Chociaż fizjokratyzm nie stał się podstawą polityki gospodarczej państwa, dalej pozostawał doktryną dla której na gruncie teoretycznym francuscy myśliciele nie potrafili znaleźć alternatywy. Sam zaś Turgot, inicjator liberalnej reformy, zapisał się niechlubnie w pamięci społeczeństwa i stał się bohaterem piosenek oskarżających go o pogorszenie sytuacji materialnej Francuzów: Za ministra Turgota żyjemy z dnia na dzień nie wiedząc, co włożyć do garnka, a pijąc jeno czystą wodę[51]. Ludwik XVI zaś osiągnął swój ostatni stopień oczywistości na placu Rewolucji w poniedziałek, 21 stycznia 1793 r., o godzinie 10.22.

 

Jerzy Wawrowski

 

[1] Nie sprzeciwiajcie się, nie przeszkadzajcie!

[2] Teoria liberalizmu gospodarczego jest paralelna do oświeceniowego liberalizmu politycznego ufundowanego na filozoficznej koncepcji praw natury. Przekonanie o uniwersalnym charakterze tych praw nasuwało myśl, że powinny one działać także w gospodarce, co przy ówczesnym stanie wiedzy wydaje się o tyle zrozumiałe, że proces gospodarowania jest kluczowy z punktu widzenia egzystencji człowieka i realizuje się, bodaj jak żaden inny, w ścisłej interakcji z naturą.

[3] Uważa się, że angielska klasyczna ekonomia polityczna została zapoczątkowana przez Adama Smitha a jego Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, jest świętą księgą liberałów (niczym dla marksistów Kapitał). Jednak nie wszyscy odczytują Smitha tak, jak współcześni zwolennicy wolnorynkowej ekonomii. Np. wg. Noama Chomsky’ego Smith nie tyle propaguje, co krytykuje kapitalizm.  Za najwybitniejszych kontynuatorów  myśli Smitha uważa się Thomasa Roberta Malthusa (1766-1834), Davida Ricardo (1772-1823) i Johna Stuarta Milla (1806-1873).

[4] Ekspozyturami idei oświeceniowych były literackie salony Paryża. Królujące na nich damy odgrywały dużą rolę w lansowaniu talentów, urabianiu opinii oraz intelektualnej mody. Jeanne Antoinette Poisson, po mężu Le Normant d’Étiolles, później markiza de Pompadour (1721-1764) i na tym polu była niezwykle aktywna a cechujące ją inteligencja, bystrość umysłu oraz szerokie zainteresowanie literackie i filozoficzne były istotnymi składnikami jej kobiecego uroku. Organizowała rauty i bale na dworze królewskim, wspierała artystów, pisarzy i filozofów, m.in. Woltera, Monteskiusza czy Diderota, wywierała duży wpływ na awanse na dworze królewskim, między innymi popierała karierę Choiseula.

[5] Warto w tym momencie zwrócić uwagę na związek miedzy fascynacją ordre naturel a profesją Quesnaya. Od czasów średniowiecza intelektualiści rekrutowali się głównie spośród ludzi stanu duchownego i było tak w znacznym stopniu jeszcze w XVIII w. Lekarze natomiast byli najliczniejszą grupą inteligencji, która nie należała do tego stanu. Wziąwszy pod uwagę to, co stanowiło przedmiot wiedzy medycznej oraz to, że granice tej wiedzy nie były wówczas ostro i precyzyjnie zarysowane, uczeni lekarze zajmowali się badaniem przyrody czy natury. Mając dostęp do najdostojniejszych pacjentów stanowili środowisko ruchliwe i, co najważniejsze, wpływowe. Cieszyli się przy tym dużą niezależnością i społecznym prestiżem. Od schyłku XVII w  mnożyły się lokalne towarzystwa  i akademie medyczne, a w XVIII w lekarze stanowili mocno powiązane środowisko międzynarodowe. Na początku XVIII w sławę „nauczyciela Europy” uzyskał holenderski lekarz, chemik i botanik, twórca słynnej lejdejskiej szkoły klinicznej Herman Boerhaave (1668-1738). Jego uczniami byli fizjolog, myśliciel i poeta szwajcarski Albrecht Haller (1708-1777) oraz mąż stanu, reformator szkolnictwa i służby zdrowia w Austrii, twórca wiedeńskiej szkoły medycznej Gerhard van Swieten (1700-1772).  Lekarzami byli także angielski filozof, polityk i ekonomista John Locke (1632-1704), twórca angielskiego utylitaryzmu, w zakresie psychologii twórca doktryny asocjacji a w­­­­­­­­­ dziedzinie neurologii doktryny wibracji  David Hartley (1705-1755), filozof materialista Julien Offray de La Mettrie ( 1709-1751), botanik Karol Linneusz (1707- 1778), fizyk Luigi Galvani (1737-1798), autor koncepcji magnetyzmu zwierzęcego i twórca systemu leczniczego zwanego mesmeryzmem Franz Anton Mesmer (1734-1815). Łącząc wiedzę medyczną z różnorodnymi zainteresowaniami intelektualnymi torowali oni drogę przyrodniczemu i naturalistycznemu poglądowi na świat. Ludzie tego pokroju, posiadający rozległe kontakty w Europie, swymi rekomendacjami decydowali o obsadzie katedr i stanowisk dworskich w wielu stolicach. Skuteczności ich oddziaływania sprzyjały liczebność i głębokie wnikanie w społeczeństwo.

[6] System gospodarczy nazywany tak od nazwiska jego twórcy, Jean-Baptiste Colberta (1619-1683), francuskiego polityka i męża stanu, w latach 1661-1683 Pierwszego Ministra Francji i Generalnego kontrolera finansów, w latach 1669-1683 Sekretarza Stanu Domu  Królewskiego, w latach 1679-1683 faktycznie kierującego także sprawami zagranicznymi królestwa. Zreorganizował francuski system gospodarczy opierając się na zasadach merkantylizmu przyczyniając się wydatnie do rozwoju handlu i przemysłu w efekcie czego francuski eksport miał przewagę nad importem. Ustanowił również ulgi podatkowe oraz inne formy pomocy dla rodzin wielodzietnych, co sprzyjało wzrostowi liczby ludności.

[7] Quesnay’s Tableau Économique, edited, with new material, translations and notes by Marguerite Kuczynski & Ronald L. Meek, London 1972.

[8] Przyjaciel ludzi czyli traktat o populacji.

[9] Gazeta rolnicza, handlowa i finansowa.

[10] Fizjokracja, czyli naturalna konstytucja rządu najkorzystniejszego dla rodzaju ludzkiego.

[11] Niech panujący i naród nie tracą nigdy z oczu tego, że ziemia jest jedynym źródłem bogactwa i że rolnictwo jest tym, które je mnoży; zob. Yves Guyot, Quesnay et la Physiocratie, Paris 2014, s. 90.

[12] Adam Smith (co w tłumaczeniu na polski znaczy kowal), filozof, bodaj najbardziej znany przedstawiciel szkockiego oświecenia, był jednym z najlepiej wykształconych Brytyjczyków XVIII w. Urodził się w 1723 r. w Kirckaldy, małym miasteczku portowym w hrabstwie Fife, niedaleko Edynburga. Jego ojciec, Adam Smith (1679-1723), był z wykształcenia prawnikiem. Matka, Małgorzata Douglas, pochodziła ze słynnego rodu szkockich Douglasów. Po wstępnej nauce czytania, pisania i rachowania Adam Smith przez sześć lat uczęszczał do miejscowej szkoły średniej (grammar school) do której uczęszczało wielu późniejszych wybitnych Szkotów takich jak: architekt Robert Adam, polityk i biznesmen James Osfald z Dunkier czy kapelan królewski John Drysdale. W szkole uczył się katechizmu, łaciny, angielskiego, matematyki i prawdopodobnie greki. W wieku 14 lat rozpoczął studia na Uniwersytecie w Glasgow, gdzie wykładali tacy profesorowie jak matematyk  Robert Simson czy Francis Hutheson, „ojciec” szkockiej filozofii. Uczestniczył tam w zajęciach z logiki, metafizyki, pneumatyki (teoria bytów duchowych), geometrii i greki.  W 1740 r., dzięki stypendium przyznanemu przez Radę Fundacji Snella studiował w Balliol College w Oksfordzie. Tam wystąpiły u niego pierwsze oznaki hipochondrii psychosomatycznej z którą zmagał się już do końca życia. Oksford opuścił w sierpniu 1746 r. w atmosferze konfliktu na tle odmowy  przystąpienia do Kościoła anglikańskiego (Smith należał do szkockiego Kościoła episkopalnego). Po powrocie do Szkocji zamieszkał w Kirkcaldy. Z inicjatywy Henry’ego Home’a rozpoczął wykłady publiczne z retoryki i krytyki literackiej w Edynburgu. W 1748 r. ukazała się jego pierwsza publikacja. Była to anonimowa przedmowa do zbiorku wierszy Williama Hamiltona z Bangour Poems on Several Occasions. 9 stycznia 1751 r. został profesorem logiki w Glasgow. Od 1752 r. przez trzynaście lat wykładał filozofię moralną (moral philosophy). W latach 1758-1764 pełnił funkcję kwestora, w latach 1760- 1763 był dziekanem Wydziału (Dean of Faculty) a w okresie 1761-1763 zastępował często rektora, czyli przedstawiciela studentów w Senacie. Brał także udział w działalności towarzystw naukowych, m.in. Literary Society w Glasgow oraz Philosophical Society i Select Society w Edynburgu. W lipcu 1755 r. na łamach Edinburgh Review ukazała się jego recenzja Dictionary of the English Language autorstwa dr. Samuela Johnsona a w ostatnim numerze tego pisma artykuł omawiający najważniejsze publikacje naukowe w Europie. Sukces jego Teorii uczuć moralnych sprawił, że w maju 1762 r. otrzymał honorowe obywatelstwo Glasgow a 21 października tego roku stopień doktora praw. W roku 1764 został zatrudniony przez Charlesa Townshenda na stanowisku tutora jego pasierba i wychowanka, Henrego Scotta, diuka Buccleuch. W tym charakterze, wraz ze swoim podopiecznym udał się do Francji. Z Francji powrócił w 1766 r. a w 1767 r. został członkiem londyńskiego Royal Society. Pod koniec 1767 r. wrócił do Kirckaldy, gdzie zamieszkał ze swoją matką. 9 marca 1776 r. wydał Bogactwo narodów. Dzieło to zostało przyjęte z uznaniem oraz podziwem przez przyjaciół i sympatyków autora, w tym polityków, ale w przeciwieństwie do Teorii uczuć moralnych, początkowo nie cieszyło się szczególną popularnością. Po powrocie do Kirckaldy został mianowany w styczniu 1778 r. członkiem królewskich komisji ds. ceł i akcyzy od soli w Szkocji. Wraz z matką i kuzynką Janet Douglas zamieszkał na Canongate w Edynburgu a w 1781 r. został mianowany honorowym kapitanem gwardii miejskiej. W 1787 r. studenci Uniwersytetu w Glasgow wybrali go na swojego przedstawiciela w Senacie. Wielkim ciosem była dla niego śmierć matki w 1784 r. a cztery lata później kuzynki Janet. Adam Smith zmarł 17 lipca 1790 r. a przyczyną zgonu była prawdopodobnie chroniczna obstrukcja jelit. Został pochowany na cmentarzu Canongate. Jego najważniejszymi dziełami pozostały wydana w Londynie i Edynburgu w 1759 r. Teoria uczuć moralnych (The Theory of Moral Sentiments) i Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów z 1776 r., w skrócie Bogactwo narodów. Na kilka dni przed śmiercią Smith polecił spalić wszystkie swoje rękopisy z wyjątkiem kilku esejów, wydanych w 1795 r. przez J. Blacka i J. Huttona pt. Essays on Philosophical Subjects. Z czasem odnalazły się także studenckie notatki wykładów z prawoznawstwa oraz retoryki i krytyki literackiej, a także streszczenie tych pierwszych.

Zbudowana przez niego teoria przedstawiająca zachowanie człowieka w społeczeństwie oraz relacje międzyludzkie w różnych obszarach życia nie ma w zasadzie charakteru normatywnego lecz opisujący i wyjaśniający, mimo że autor często dawał wyraz swoim preferencjom. W świadomości powszechnej Smith uchodzi za liberała propagującego tolerancję, własność prywatną, wolny rynek, kapitalizm. Ale postrzegany jest także jako moralista i humanista rozpatrujący zagadnienia cnoty i występku oraz współżycia wolnych jednostek w ramach społeczeństwa obywatelskiego, teoretyk prawa naturalnego kontynuujący tradycje Grocjusza i Pufendorfa, wreszcie, co może być niejakim zaskoczeniem, myśliciel wrażliwy na kwestie sprawiedliwości społecznej i dobra ogółu.

[13] S. Zabieglik, Adam Smith, Warszawa 2003, s. 28-29.

[14] Jak np. cesarzowi Józefowi II, który podczas pobytu w Paryżu poznał w salonie pani Deffand Turgota i którego argumentacja zrobiła na nim silne wrażenie, mimo że w młodości deklarował się jako ateista w dziedzinie finansów. François Fejtö, Józef II Habsburg rewolucjonista, przekł. Alojzy Kołodziej, Warszawa 1993, s. 279.

[15] Fizjokraci polscy, tacy jak Antoni Popławski, Hieronim i Walerian Stroynowscy czy Jan Sebastian Dembowski opowiadali się za istnieniem wielkich majątków ziemskich jako jedynie zdolnych do wprowadzania nowych metod gospodarowania oraz za zamianą mało wydajnej pańszczyzny na czynsz. Fizjokraci wywodzący się ze sfery magnackiej, tacy jak I. Massalski, A. Zamoyski, S. Lubomirski, S. Wodzicki czy J. Chreptowicz utrzymywali ścisłe kontakty z fizjokratami francuskimi. Janusz Skodlarski, Zarys historii gospodarczej Polski, Warszawa 2007, s. 96-97. Na temat poglądów polskich fizjokratów i ich związków z francuskimi: Zofia Zielińska, hasło fizjokratyzm w Encyklopedia historii gospodarczej Polski do 1945 roku, Warszawa 1981, s. 170-171 (tam też podstawowa literatura do 1962 r.); Maciej Indan-Pykno, Fizjokratyzm oczyma polskich przedstawicieli myśli polityczno-prawnej, w Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska, Lublin – Polonia, Vol. LVIII, 2, Sectio G, 2011, s. 117-130.

[16] Przedstawiciele doktryny ekonomicznej będącej odmianą merkantylizmu, rozwijanej w Niemczech i Austrii w XVII – XVIII w, w której nadrzędnym celem polityki gospodarczej państwa było pełne wykorzystanie zasobów ludzkich, naturalnych i potencjału produkcyjnego do zwiększania dochodów władcy. Najwybitniejszymi przedstawicielami tej doktryny byli: Georg Obrecht (1547-1612), Veit Ludwig von Seckendorff (1629-1692), Johann Joachim Becher (1635-1682), Philip Wilhelm von Hörnigk (1640-1714), Wilhelm von Schröder (1640 -1699), Paul Jacob Marperger (1656-1730), Johann Friedrich von Pfeiffer (1718-1787), Josef von Sonnenfels (1732 -1817).

[17] Grupa reformatorów hiszpańskich skupiona wokół polityka i dyplomaty Pedro Pablo Arandy de Bolea (1718 – 1789) do której należeli Pedro Rodrigez Campomanes (1723-1803), Gaspar Melchore de Jovellanos y Ramirez (1744-1811), José Moñino y Redondo Floridablanca (1728-1808) czy ekonomista i polityk pochodzenia peruwiańskiego Jáuregui Pablo de Olavide (1725-1803).

[18] Wenecjanin Giammaria Ortes (1713-1790), neapolitańczycy Antonio Genovesi (1713-1769) i Ferdinando Galiani ( 1728-1787) oraz mediolańczycy Gian Rinaldo Carli (1720-1795) i Pietro Verri (1728-1797).

[19] Emanuel Rostworowski, Historia powszechna wieku XVIII, Warszawa 1984, s. 884.

[20] System rządów wprowadzony w czasach regencji orleańskiej, w którym zamiast intendentów i sekretarzy wszystkimi sprawami królestwa kierowały organy kolegialne, nad którymi władzę sprawowały rady złożone z arystokratów. Niewydolność tych organów sprawiła, że coraz częściej korzystano z elementów poprzedniego systemu administracyjnego, który ostatecznie przywrócono.

[21] Jean-Frédéric Phélypeaux, hrabia de Maurepas (1701-1781), w latach 1723-1749 minister floty, w latach 1774- 1781 faktyczny szef rządu.

[22] Oprócz Turgota do reformatorów należeli tacy ministrowie jak Charles Gravier de Vergennes (1717-1787), w dyplomacji, praktycznie nieprzerwanie, od roku 1746 r., w latach 1774-1787 sekretarz spraw zagranicznych Francji, chociaż panowała o nim opinia, że jest zbyt nieśmiały i zbyt ostrożny, niezdolny do wielkich posunięć przez co nie jest wielka indywidualnością; Claude Louis, hrabia de Saint-Germain, 1707-1778, generał, od 1775 r. minister wojny, przeprowadził doniosłe reformy w armii i szkolnictwie wojskowym, które miały zaowocować w dobie rewolucji i cesarstwa; Guillaume-Chrétien de Lamoignon de Malesherbes (1721-1794),  przyjaciel filozofów, od 1775 r. minister Domu Królewskiego, złagodził cenzurę prewencyjną i przeprowadził humanitarne reformy w więziennictwie.

[23] Wolter (Voltaire), właśc. François-Marie Arouet (1694-1778), francuski filozof, historyk i dramaturg, bodaj najbardziej wpływowy intelektualista epoki Oświecenia, uznawany przez przedstawicieli wielu różnych ideologii za patrona.

[24] Zanim został generalnym kontrolerem finansów pełnił w rządzie przez bardzo krótki czas, za radą Maurepasa, funkcję ministra marynarki, co wywołało zdziwienie oświeconych, wziąwszy pod uwagę pozycję Turgota wśród ekonomistów. Król w związku z nim nie ukrywał swoich obaw: To jest człowiek systemu, powiązany z encyklopedystami  (Journal de l’abbé de Véri, t. I, Paris 1928, s. 160, za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź, 1983, s. 38). Ksiądz Terray ostrzegał króla: Niech Najjaśniejszy Pan strzeże się jego liberalnych zasad. One są niebezpieczne. (Journal de l’abbé de Véri, t. I, Paris 1928, s. 143, za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź, 1983, s. 38). Ale nad wiarygodnością dotychczasowego generalnego kontrolera finansów ciążyło to, że właśnie, zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami, został zdymisjonowany. Turgota bardzo popierał stary przyjaciel i kolega z lat szkolnych abbé Véri, który wyrastał na szarą eminencję nowej ekipy. Innym kolegą Turgota, którego poparcie miało niemałe znaczenie, był ksiądz Vermond, ongiś w Wiedniu nauczyciel Marii Antoniny, z którą przyjechał do Wersalu, został jej lektorem i nieoficjalnie wywierał duży wpływ na swą dawną uczennicę. Maurepas zatem zdecydował się wspierać jego kandydaturę u króla. Na korzyść Turgota zadziałało również to, że spodobał się Ludwikowi podczas krótkiego sprawowania funkcji ministra marynarki. Odbierał go jako człowieka spokojnego, niemal nieśmiałego, pełnego szacunku, klarownego i precyzyjnego, sprawdzającego się we współpracy, co sprawiło, że jego obawy przed niebezpiecznym encyklopedystą stopniały. Stanowisko ministra marynarki po Turgocie objął Gabriel de Sartines, od 15 lat niezwykle sprawny szef policji paryskiej. Jego resortowi podlegał także handel morski i kolonie. O marynarce pojęcia nie miał a jego wiedza o koloniach ograniczała się do znajomości ich nazw. Był to jednak znakomity organizator i potrafił sobie dobrać wybornych współpracowników.

[25] Étienne-François, książę de Choiseul, markiz de Stainville (1719 – 1785), w latach 1758-1761 minister spraw zagranicznych, w latach 1761-1766 minister marynarki, w latach  1761-1766, minister wojny w latach 1761-1770 i ponownie minister spraw zagranicznych w latach 1766 -1770, utracił pozycję na skutek opozycji partii dewotów oraz wymierzonych przeciwko niemu działań metresy Ludwika XV Madame du Barry.

[26] Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983, s. 50.

[27] Pierwszy piekarz królestwa

[28] A.R.J. Turgot, „O tworzeniu i podziale bogactw”, przekł. dr. Z. Daszyńska-Golińska, Warszawa [etc] 1927, s.15. Obecność Chińczyków w traktacie ekonomicznym Turgota nie powinna dziwić. W atmosferze powszechnej fascynacji kół wykształconych XVIII w. wyobrażoną i wyidealizowaną kulturą chińską fizjokraci także pozostawali pod urokiem Chin. Przemawiał do nich głoszony przez konfucjanistów prymat rolnictwa a Quesnay w Chinach upatrywał wzór, nie uznającego przywilejów, systemu powszechnego i jedynego podatku. Ko i Yanga przywieźli do Francji Jezuici powracający z misji w Chinach. Gdy odesłano ich z powrotem do ojczyzny, król francuski obdarzył ich szczodrze i wyznaczył roczną pensję, zobowiązując obu, aby informowali jego rząd o stosunkach panujących w ich kraju. Turgot, pragnąc sprawdzić koncepcje fizjokratyzmu w warunkach chińskich, zaopatrzył ich w książki oraz kwestionariusz o którym mowa i według którego mieli mu przysyłać wiadomości o gospodarce swojego kraju.

[29] Joseph Marie Terray  (1715-1778), w latach 1769-1774 generalny kontroler finansów oraz minister floty w latach 1770-1771. Zastał skarb państwa w katastrofalnym deficycie. Dla ratowania finansów zastosował przymusowe pożyczki na rzecz państwa w zamian za bony rządowe wydawane wierzycielom co spowodowało, że został znienawidzony przez szlachtę. Jej protesty zmusiły rząd do rozwiązania parlamentów aby można było kontynuować reformy. Terray zreformował podatek vingtième (tzw. dwudziestnicę – 5% dochodu) i pogłówne oraz wynegocjował lepsze warunki generalnej dzierżawy podatków oraz, w związku z występującymi co jakiś czas kryzysami nieurodzaju, wprowadził regulacje ograniczające wolność handlu zbożem, przez co został znienawidzony przez producentów i kupców zbożowych. Cieszył się jednak opinią inteligentnego, pracowitego i skutecznego w działaniu.

[30] Pełny tytuł: Éphémérides du citoyen ou chronique de l’esprit national  (Efemeryda obywatela lub kronika ducha narodowego) – gazeta francuska ukazująca się w latach 1765-1775.

[31] J.N.Moreau, Mes souvenirs, t. II, Paris 1898, s. 189, za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław-Warszawa- Kraków- Gdańsk- Łódź 1983, s. 55.

[32] Ludwik Stanisław Ksawery de Burbon (1755-1824), późniejszy król Francji Ludwik XVIII.

[33] J.L. Soulavie, Memoires historiques et politiques du règne de Louis XVI, t. III, Paris 1801, s. 116 n, za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983, s. 57.

[34] Charles Luis de Secondat baron de la Brède et de Montesquieu (1689-1755),  znany przede wszystkim jako autor dzieła pt. De l’esprit des lois z 1748 r., przekład polski Tadeusza Boy-Żeleńskiego, O duchu praw, Kraków 2003, twórca koncepcji trójpodziału władzy.

[35] Chociaż ksiądz Morellet tak później charakteryzował główne idee Turgota: Gdy przestaje się spoglądać na rząd jak na fakt, gdy się chce go zorganizować prawidłowo, wesprzeć go na prawie – może to być jedynie prawo własności ziemi; od tej chwili tylko właścicielom przysługuje prawo ustanawiania i urządzania ustroju, Zob. Mémoires inédits de l’abbé Morellet, t. I, Paris 1812, s. 156, za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983, s. 49.

[36] Comte d’Allonville, Memoires secrets, t. I, Paris 1906, s. 83 za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk- Łódź 1983, s. 54; Voegelin, rozważając poglądy Turgota na filozofię historii, uważa go wprost za totalitarystę, zob. Eric Voegelin, Od Oświecenia do rewolucji, Warszawa 2011, przekł. Łukasz Pawłowski, na temat Turgota ss. 128-138, 141-156, 158, 160-163, 165-175, 181, 186.

[37] Takie pojęcia jak natura,  porządek naturalny czy prawo naturalne są tak pojemne, że odwołując się do nich i posługując się nimi można uzasadniać bardzo różne koncepcje ładu społeczno-gospodarczego i politycznego. Świadczy o tym różnorodność ich pojmowania i różnorodność doktryn z nich wywodzonych w refleksji filozoficznej. A poza tym brzmią dobrze, co sprawia, że są jednym z lepszych narzędzi intelektualnej manipulacji.

[38] Dotyczącą reform Turgota uwaga de Saint-Priesta, że ze wszystkich nadużyć w [tym] wielkim państwie największym jest chęć ich naprawienia (zob. J.L. Soulanie, Mémoires historiques et politiques du règne de Louis XVI, t. II, Paris 1801, s. 278, za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk- Łódź 1983, s. 49) można odnieść nie tylko do tych reform.

[39] Warto zauważyć, że aczkolwiek nie tak bezpośrednio jak Turgot, konsekwentnie odwołują się do niego nasi telewizyjni liberałowie. Ich jedyną odpowiedzią na jakiekolwiek roszczenia płacowe pracowników jest argument, że podniesienie niskich przecież w Polsce zarobków byłoby niekorzystne dla gospodarki.

[40] Chociaż de Besenval uważał, że za podrzędnymi, równie drobnymi jak źle przyjętymi reformami Turgota nie krył się jakiś wielki i śmiały plan. Zob. Mémoires du baron de Besenval, t. I, s. 327, Paris 1821, za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983, s. 48.

[41] Odnośnie koncepcji Turgota, Marmontel przypisywał Maurepasowi złośliwe uwagi o doskonałym systemie, który nie był z tego świata i istnieć mógł jedynie w książkach, zob. Mémoires de Marmontel, t. III, s. 92, Paris 1891, za: Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1983, s. 49.

[42] Przyroda, natura, właściwość naturalna, przyrodzona, istota

[43] Wojna jest ojcem wszystkich, wszystkich królem, i jednych ukazuje jako bogów, innych zaś jako ludzi, tych czyni niewolnikami, tamtych natomiast wolnymi. Fr. 53, Hipolit, Ref. IX, 9, 4; cyt. za: G.S. Kirk, J.E. Raven, M. Schofield, Filozofia przedsokratejska, studium krytyczne z wybranymi tekstami, przekł. Jacek Lang, Warszawa, Poznań 1999, s. 196.

[44] Człowiekiem jestem; nic co ludzkie nie jest mi obce; cyt. za: Terence’s Comedies, printed for Edward and Charles Dilly, vol. I, London MDCCLXVII, s. 271, Heauton Timorumenos, Actus I. Scena I. w: 25; polski przekład komedii w Terencjusz, Komedie, t. I, Warszawa 2005, s. 180, Za karę, Akt I Scena I, przekł. Ewa Skwara. Warto zauważyć, że Chremes odpowiada tym zdaniem na pytanie Menedema, czy ma na tyle dużo czasu, aby mógł się zatroszczyć o to, co jego nie dotyczy. Menedem wyraźnie oczekuje, że Chremes poświęci swoją uwagę jego sprawie. Chremes w odpowiedzi wyraźnie stwierdza, że sprawy Menedema nie będą mu obojętne.

[45] Klasycznym wzorem tego rodzaju przebiegłości jest Oktawian August który zwyciężywszy, ustanowił jedynowładztwo, pozostawiając republikańskie formy. Umiejętnie kształtując względną równowagę między stanem senatorskim i ekwitami, zbudował autorytet swój i cesarstwa.

[46] Stanowisko Turgota wobec parlamentów w czasie, kiedy je restytuowano, może świadczyć o tym, że nie potrafił się uwolnić od dogmatów nie tylko w kwestiach gospodarczych ale i politycznych. Wiedział oczywiście, że konserwatywne, zaciekle broniące swoich przywilejów parlamenty, jeśli tylko odrodzą się w dawnym składzie i kształcie, będą sprzeciwiały się jego reformom. Ale Turgot, angloman, wierzył w wartość parlamentarnej dyskusji zdając sobie przy tym sprawę, jak wielka różnica zachodzi między parlamentem paryskim a parlamentem w Londynie. Będąc przekonany o oczywistości reprezentowanej przez siebie idei i ufając sile swoich argumentów naiwnie zakładał, że przeprowadzi swoje reformy za pomocą perswazji bez uciekania się do brutalnych aktów despotyzmu, których zresztą i tak nie uniknął. Nie sprzeciwiał się zatem przywróceniu tych instytucji.

[47] Jacques Necker (1732-1804), genewski finansista i polityk, kierował finansami Francji dwukrotnie, najpierw w latach 1777-1781, potem w latach 1788-1790. Ta druga nominacja była podyktowana potrzebą uspokojenia nastrojów gdyż Necker cieszył się dużą popularnością w społeczeństwie. Jego dymisja wywołała prawdziwą burzę wśród mieszczaństwa paryskiego i skutkowała chyba już ostateczną utratą zaufania do monarchii.

[48] Podobnie jak wtedy, tak i dzisiaj opinie powszechne są w pogardzie. Tymczasem to właśnie one stanowią wyraz doświadczenia mającego swoje źródło w codziennie przeżywanej rzeczywistości, doświadczenia na którym nie ciąży w znaczącym stopniu balast teoretycznych dogmatów. Trzeba tylko chcieć i potrafić je czytać. Należy jednak pamiętać, że współcześnie są one w poważnym stopniu skażone oddziaływaniem wszechogarniającego systemu manipulacji.

[49] Charles Alexandre de Calonne (1734-1802), generalny kontroler finansów w latach 1783-1787.

[50] Emanuel Rostworowski, Historia powszechna wiek XVIII, Warszawa 1984, s. 888.

[51] Jan Baszkiewicz, Stefan Meller, Rewolucja francuska 1789-1794. Społeczeństwo obywatelskie, Warszawa 1983, s. 418.

Udostępnij
Kategoria
Czytaj także

Paweł Bielawski: Seks, seksualność i rodzina oczami archeofuturysty. Perspektywa Guillaume’a Faye’a

Nie ulega wątpliwości, że lewica narzuciła swój język w sferze seksualności i obyczajowości z nią związanej, np. „heteronormatywny”, „cis” itd. Prawica natomiast, pełna pruderii, wydaje się być w tej sytuacji zupełnie poza swoją strefą komfortu. Prawica lubi wypowiadać się o Kościele, religii, ale jak dochodzi do tematu seksu i seksualności, to wydaje się, że pełna zażenowania spogląda na księdza z nadzieją aprobaty i wstydzi się cokolwiek powiedzieć. Lewica natomiast, skwapliwie z tego korzysta, narzucając swoją narrację właściwie bez żadnego oporu, nie licząc okazjonalnych pomruków niezadowolenia z prawicowej strony.

„Komunizm jak i kapitalizm były dla Ottona Strassera systemami przesiąkniętymi egoizmem.” – wywiad z dr. Tomaszem Kosińskim, autorem pierwszej polskiej monografii o założycielu “Czarnego Frontu”.

Związek Sowiecki przed II wojną światową jak i po tej wojnie był traktowany przez Ottona Strassera jako zagrożenie dla Niemiec jak i Europy. Stąd promował ideę budowy zjednoczonej Europy jako przeciwwagi dla ZSRS przed drugą wojną światową oraz jako trzeciej siły między USA a ZSRS po zakończeniu tego konfliktu.

David Engels

Przeciw agonii Europy – rozmowa z prof. Davidem Engelsem, belgijskim historykiem starożytności i pracownikiem Instytutu Zachodniego w Poznaniu

Walka między dobrem a złem toczy się wiecznie i nie zostanie rozstrzygnięta aż do dnia ostatecznego. Dlatego musimy uważać, by nie obarczać naszej walki o zachodnią cywilizację nadmiernymi eschatologicznymi nadziejami. Uważam, że rzeczywiście będzie możliwe doprowadzenie naszej cywilizacji do ostatecznej syntezy, która opiera się na racjonalnym powrocie do tradycji, ale ta synteza będzie jednocześnie punktem końcowym naszego rozwoju kulturalnego – po niej mogą powstać inne kultury, a walka w sercu każdego człowieka będzie trwała dalej, jednak „wielki organizm” Zachodu zostanie „zamknięty”.