Kanonada Narodowego Romantyzmu

wersja beta

Mariusz Bechta: Ofiara na stepie

Ksiądz Gnocchi nie ograniczał się tylko do posługi 'swoim’ alpejczykom, ale wychodził naprzeciw potrzebom duchowym miejscowej ludności prawosławnej. Pomagał zbudować kościół nad Donem i odprawiał tam pierwszą po wielu latach prześladowań Mszę Świętą; dzieli się winem (wbrew rozkazom Dowództwa) ze starym popem, aby ten mógł – po wielu latach – odprawić Mszę Świętą; on sam i żołnierze włoscy oddają jedzenie żebrzącym dzieciom, między innymi, na terenie okupowanej Polski.

Czytaj więcej

Sławomir Wełniński: Od Nilu po Eufrat. Wizja „Wielkiego Izraela”

Słabością koncepcji „Wielkiego Izraela” jest czynnik demograficzny, który poddaje w wątpliwość realność żydowskich zamierzeń. Na rzekomym terytorium „Wielkiego Izraela”, żyje obecnie ponad 100 milionów ludzi. Jeśli Izrael rzeczywiście ma plan skolonizowania tej ogromnej ziemi, to nie tylko musi ją oczyścić etnicznie, ale także zaludnić ją Żydami. Na świecie żyje najwyżej kilkanaście milionów Żydów i nie wszyscy chcieliby się osiedlić w Palestynie.

Czytaj więcej

Ariel Orzełek: Spod szubienicy NKWD do rozmów z Borejszą. Aleksander Bocheński w latach II wojny światowej

Klęska powstania warszawskiego oznaczała również klęskę idei II Rzeczypospolitej jako państwa niepodległego, niezależnego od wielkich sąsiadów. Polska, która miała się wyłonić z wojny była niewiadomą. Zdaniem Bocheńskiego najważniejsze było, aby cieszyła się jak najszerszą autonomią wewnętrzną, pewny bowiem był, że w nadchodzącej epoce wielkich bloków na suwerenność zewnętrzną liczyć nie może.

Czytaj więcej

Robert Brasillach: Faszyzm, choroba wieku…

Pamiętam, że po raz pierwszy spotkałem Degrelle’a w dzień jego trzydziestych urodzin. To chłopak o okrągłym i uśmiechniętym obliczu, który nie wygląda nawet na swój wiek. Obserwuję go jak chodzi za biurkiem, wsłuchuję się bardziej w ton jego głosu niż w to, co mówi. Jeśli prawdą jest, że przywódca potrzebuje emanacji fizycznej i pewnego rodzaju zwierzęcości, to Léon Degrelle bez wątpienia je posiada. Nie słyszałem jeszcze jak przemawia, ale jestem pewien, że musi być znakomitym mówcą.

Czytaj więcej

Lajos Marton: ZABIĆ DE GAULLE’A! (1962)

Czołówki gazet były ogromne i wszystkie oczywiście mówiły o zamachu z Petit-Clamart. Przebijało w nich oburzenie: kto mógł to zrobić? Wydawało się, że aktywiści zostali zneutralizowani i aresztowani, a tu nagle operacja takich rozmiarów, która musiała absorbować dziesiątki osób przez długie miesiące; musieli zachowywać dyskrecję, oszukiwać policję i jej donosicieli. Po zamachu, który cudem zakończył się klęską, cała grupa musiała rozpłynąć się w powietrzu. Wystrzelili około 150 pocisków z broni automatycznej. Kim byli ci ludzie?

Czytaj więcej

Carlo Gnocchi: Chrystus wśród strzelców alpejskich

Wyjeżdżać, to jakby częściowo umrzeć, ale ten powrót z ziemi rosyjskiej odczuwamy jako szczęśliwe i całkowite uwolnienie, bez poczucia żalu. Rosja, w pamięci każdego z nas, pozostanie zamknięta w swej wrogości, odległa, niezrozumiała i obca. I nawet budząca się wiosna, której blady uśmiech można dostrzec przez okno wagonu, nie jest w stanie osłabić i złagodzić ponurego, trwałego obrazu tej ziemi, który, niezatarty i przytłaczający, każdy z ocalałych żołnierzy poniesie w swym sercu.

Czytaj więcej

Maciej Zakrzewski: Ciało 21 – szkic diagnostyczny

Szeroko zakrojona informatyzacja, robotyzacja, radykalnie zmieniają procesy nowoczesnej produkcji, wojny i konsumpcji. Chcąc nie chcąc ciało z wolna traci status przedmiotu politycznego, staje się zbędne. Nie ma potrzeby dyscyplinowania ciała, konieczna jest mobilizacja umysłu – postrzegania, wyobraźni i pamięci. To można jednak czynić tylko w układzie wyizolowanym. Ciało bądź co bądź jest prowodyrem ruchu, sprawcą porozumienia czy konfliktu, interakcji społecznej.

Czytaj więcej

Michał Graban: Smoleńska „farsa” i romantyczny patos polskości – refleksje stańczykowskie

Katastrofa Smoleńska jest odbiciem polskiego mesjanizmu z okresu romantyzmu. Uwypukla, że Polacy nie powinni się upodabniać do innych narodów europejskich z ich pacyfizmami i hedonistycznymi skłonnościami lecz, że powinni oni przykładnie cierpieć za Europę. Jak pisze Arkadiusz Bagłajewski: „Romantyczne rozpoznania są tu wyjątkowo wyraziste. Sens uzyskuje tu śmierć, nie życie, bo to grób jest kolebką Polski istniejącej poza czasem, w sferze idealnej” . Autor w doświadczeniu smoleńskim diagnozuje łańcuch pokoleń, wspólnotę polskiego losu w doświadczeniu śmierci. Wedle Wojciecha Wencla prawdziwym aktem założycielskim nowej Polski winna być Katastrofa Smoleńska, właśnie dlatego, że była krwawa. Gdański poeta odmawia tego miana rokowi 1989 z uwagi na fakt, iż zmiana odbyła się wówczas bezkrwawo, a to jest nieadekwatne do polskiej historii.

Czytaj więcej