Kanonada Narodowego Romantyzmu

wersja beta

Ronald Lasecki: Kryzys ponowoczesnej Europy w ujęciach Michela Houellebecque’a i Jeana Raspaila

photo-jean-raspail

Ronald Lasecki: Kryzys ponowoczesnej Europy w ujęciach Michela Houellebecque’a i Jeana Raspaila

Udostępnij

Michel Houellebecq (ur.1956) do niedawna cieszył się popularnością jako pisarz postmodernistyczny, w powieściach takich jak Cząstki elementarne (1998) krytycznie analizujący kryzys człowieczeństwa w świecie ponowoczesnym. W trend ten wpisuje się też najnowsza powieść autora, Uległość (2015), której premiera zbiegła się w czasie z zamachem islamistycznych terrorystów na bluźnierczy paryski tygodnik „Charlie Hebdo”. Koincydencja ta przyniosła powieści dużą popularność, nie do końca chyba jednak po myśli autora, który zrezygnował z jej promocji i wkrótce opuścił stolicę Francji.

W Polsce Uległość zestawiana jest często z Obozem świętych (1973) Jeana Raspaila (ur.1925). Obydwie książki mają ze sobą rzeczywiście wiele wspólnego, choć na nieco innym poziomie niż wyobraża to sobie większość osób znających je tylko z tytułów. Obydwa utwory niewątpliwie opisują upadek współczesnej nam zachodniej Europy (w przypadku powieści Raspaila, kryzys obejmuje też USA i RPA). Zarówno Raspail jak i Houellebecq, jako przyczyny tego scenariusza prognozują wewnętrzny kryzys Zachodu i to właśnie diagnoza tego kryzysu jest najbardziej wartościową warstwą obydwu utworów.

W przypadku powieści francuskiego kontrrewolucjonisty jest to kryzys moralny wyrażający się w rozkładzie etnosu jako wewnętrznie solidarnej i broniącej swojej przestrzeni życiowej wspólnoty. Zbliżanie się do wybrzeży Francji flotylli z imigranckimi hordami na pokładach postępuje równocześnie z wewnętrznym rozkładem Republiki. System immunologiczny Francji zakażonej wirusem „praw człowieka” i indywidualistycznego humanizmu okazuje się niezdolny do działania. Aparat władzy centralnej, służby bezpieczeństwa, środki masowego przekazu, armia, policja, Kościół katolicki, nawet samo społeczeństwo francuskie okazują się być sparaliżowane i niezdolne przeciwdziałać zbliżającej się zewnętrznej inwazji. Ostatecznie opór okazuje się tylko symboliczny i niemal niedostrzegalny, najeźdźcy zaś podbijają Francję w sposób w zasadzie bezkrwawy.

Podobnie pokojowy charakter ma islamizacja w powieści Houellebecque’a. Oto do władzy we Francji dochodzi Bractwo Muzułmańskie, które następnie dokonuje postępującej islamizacji kraju. Incydenty, jak ten którego skutki główny bohater widzi na mijanej prowincjonalnej stacji benzynowej, są nieliczne i na domiar tego celowo wyciszane przez środki masowego przekazu. Wątek dążących do eskalacji konfliktu Tożsamościowców autor w którymś momencie narracji najzwyczajniej gubi i pozostawia nierozwiązanym, można się jednak domyślać że ich plan wywołania antyimigranckiej rewolucji wśród rdzennych Europejczyków i rozpętania w Europie wojny etnicznej spełza na niczym.

Islamizacja okazuje się wręcz dla wydrążonych duchowo ponowoczesnych Francuzów ratunkiem przed egzystencjalną pustką, co symbolizuje nawrócenie głównego bohatera, wyrażają zaś słowa kilku innych wypowiadających się w powieści postaci. Pustkę duchową i towarzyszące jej cierpienia związane z utratą sensu życia personifikuje w powieści Houellebecque’a zarówno główny bohater i narrator zarazem, jak też przedmiot jego badań naukowych w dziedzinie historii literatury, mianowicie dekadencki pisarz Joris-Karl Huysmans (1848-1907). Pomiędzy obydwoma postaciami zachodzi jednak istotna różnica: Huysmans swoją ojczyznę duchową odnajduje wreszcie w katolicyzmie. Do katolickiego klasztoru trafia również w pewnej chwili narrator Uległości, po kilku dniach opuszcza go jednak znudzony. Równowagę psychiczną i życiową odzyskuje dopiero nawróciwszy się na islam.

Na pytanie, co takiego znalazł François w religii muzułmańskiej, można odpowiedzieć trzema słowami: stabilny ustrój społeczny. W oczach wielu francuskich prawicowców islam jest bardzo pociągającą alternatywą dla demoliberalizmu, przez swoją doktrynalną prostotę i „męski” charakter. Stanowisko takie zajmuje między innymi najważniejszy z działających współcześnie francuskich narodowych rewolucjonistów Alain Soral (ur. 1958). Islamski monoteizm nie gubi się w paradoksach właściwych chrześcijańskiemu pojęciu Trójcy Świętej. Jak opisuje w swojej książce namawiający bohatera Uległości do nawrócenia profesor Robert Rediger, islamska kosmologia komponuje się również zgrabnie ze współczesnym stanem wiedzy fizykalnej w tej dziedzinie. Na podobieństwo wielu historyków opisujących przyczyny zwycięskiego marszu islamu wkrótce po jego narodzinach, Houellebecq zdaje się więc nam mówić, że w przeciwieństwie do katolicyzmu, jest to religia prosta, intelektualnie przejrzysta i logiczna oraz łatwo zrozumiała. Nie przypadkiem, jak się wydaje, René Guenon (1886-1951),    wskazany w powieści jako historyczny prekursor przerzucenia pomostu pomiędzy współczesną Europą a islamem, z wykształcenia był matematykiem.

Ważniejszy jednak jest inny aspekt islamu, który odbudowuje we Francji zupełnie obumarłe tam życie rodzinne. Główny bohater Uległości to samotny stary kawaler, wdający się w przelotne romanse i niezdolny do zbudowania trwałego związku erotycznego. Wywodzi się z rozbitej rodziny; jego ojciec żyje z nową „partnerką” w Alpach Delfinackich a matka jest – wedle własnych słów Françoisa – „znerwicowaną dziwką” kojącą depresję w towarzystwie francuskiego buldożka. Również byłe „partnerki” głównego bohatera znajdują się na matrymonialnej równi pochyłej; mają na koncie po kilkanaście nieudanych romansów, wchodzą właśnie w wiek przekwitania i nie mają żadnych perspektyw na założenie rodziny. Francuzi żyjący w postmodernistycznym indywidualizmie są rozdarci pomiędzy bolesną tęsknotą za erotyczną bliskością a niemożnością jej zrealizowania, co już w 1995 r. symbolicznie ukazali w swym filmie Po tamtej stronie chmur Wim Wenders (ur. 1945) i Michelangelo Antonioni (1912-2007).

Jedyne istniejące małżeństwo wspomniane w powieści – łączące urzędnika podatkowego i biurokratkę w prywatnej firmie – jest związkiem nieszczęśliwym i zmierzającym do rozpadu; ponowoczesne społeczeństwo kapitalistyczne wyganiające kobietę z domu do pracy i odrywające ją od dzieci, daje możliwość cieszenia się szczęściem rodzinnym dopiero na emeryturze. Małżonkowie w wieku produkcyjnym widują się tylko rankiem i wieczorami, wróciwszy zaś do domu, nie mają sił na prowadzenie życia rodzinnego ani erotycznego. Kobieta zrzuca swój biurowy uniform i przebiera się w rozlazłe dresy i rozczłapane klapki. Mężczyzna siada przed telewizorem sącząc piwo. Gdy już osiągną wiek w którym będą mieli dla siebie więcej czasu, jedyną dostępną dla nich przyjemnością zmysłową pozostaną potrawy kuchni regionalnej.

O ile zatem w powieści Raspaila kryzys moralny Zachodu był kryzysem etnosu niezdolnego już władać na swej rodzinnej ziemi, to Houellebecq schodzi piętro niżej struktury społecznej i ośrodkiem kryzysu czyni rodzinę. Poczucie egzystencjalnego bezsensu bierze się u bohaterów Uległości nie z pustki duchowej, lecz z niezrealizowanych potrzeb afiliacji. Humanistyczny indywidualizm doprowadził do rozkładu na Zachodzie instytucji rodziny, wpędzając tamtejsze społeczeństwa w stan depresji wyrażający się spadkiem ich zdolności prokreacyjnych, ekonomicznych, intelektualnych i w dziedzinie ogólnie rozumianej twórczości. Taki właśnie kryzys twórczy i stan impotencji – zarówno seksualnej jak i intelektualnej – przeżywa też główny bohater powieści Houellebecqa.

Lekarstwem na kryzys rodziny okazuje się religia muzułmańska, czego racje wykłada Françoisowi prof. Robert Rediger – nawrócony na islam zwolennik tradycjonalizmu integralnego, któremu nowy islamistyczny prezydent Francji powierzył rekonstrukcję szkolnictwa wyższego wedle zasad muzułmańskich. Zasady życia rodzinnego – tak jak w teologii i metafizyce – są tu proste i łatwo zrozumiałe; w przypadku mężczyzny naturalną instytucją jest rodzina poligamiczna, której wielkość zależy od możliwości materialnego utrzymania jej przez mężczyznę. Ramy dla niej stwarza patriarchat wyrażający się w ścisłym podporządkowaniu kobiety mężczyźnie i powtórnym zamknięciu jej w domu rodzinnym. Rediger nie omieszka udowodnić Françoisowi, że, w przeciwieństwie do niego, jest spełniony jako mężczyzna; żyje z dwoma żonami, z których starsza spełnia rolę gospodyni i przyucza do tego młodszą, młodsza zaś jest źródłem doznań zmysłowych.

Po nawróceniu na islam i skorzystaniu z instytucji aranżowanego patriarchalnego małżeństwa poligamicznego, diametralnie poprawia się też sytuacja pozostałych bohaterów powieści. Poprawa dokonuje się jednak nie tylko na poziomie indywidualnym, lecz również na poziomie całego społeczeństwa. Gospodarka Francji staje się powoli gospodarką patrymonialną, opartą na instytucji rodziny i dziedziczeniu majątku z ojca na syna. Specjalne dotacje wprowadzone przez islamistyczny rząd powodują masowy odpływ kobiet z rynku pracy ku gospodarstwom domowym i życiu rodzinnemu. Problem bezrobocia zostaje tym samym rozwiązany, ojciec rodziny odzyskuje zaś, jako jej żywiciel, materialne podstawy szacunku dla swojej osoby. Z ulic i wystaw sklepowych francuskich miast znika golizna, równocześnie zaś nabiera barw i rozpłomienia się małżeńskie życie erotyczne. Zagubione dotychczas w pustce postmodernistycznego indywidualizmu (czy nawet autyzmu) społeczeństwo francuskie odzyskuje psychiczną i strukturalną równowagę.

Ten stan emocjonalnej, moralnej i strukturalnej równowagi oddaje obraz szczęśliwego rodzinnego obiadu z jednego z utworów Huysmansa, która to scena staje się kluczem do nowego odczytania tego pisarza przez Françoisa i podstawą jego sukcesu naukowego. Sam Huysmans swoje cierpienia egzystencjalne przeżywał jednak nie z powodu nieszczęśliwego związku erotycznego i popadnięcia swojej wieloletniej towarzyszki życiowej w szaleństwo, lecz z powodu pustki metafizycznej. Pustkę tę wypełnił w jego przypadku katolicyzm. Jak wspomnieliśmy, powieściowy    François próbuje w pewnym momencie iść w jego ślady, jednak bez powodzenia. Duchowość katolickiego klasztoru okazuje się dla niego zupełnie niedostępna. Jak trafnie zdiagnozował przywoływany w powieści René Guenon, ciągłość przekazu duchowego na Zachodzie została zerwana i prawda metafizyczna dla jego mieszkańców nie jest już dostępna.

Islam, w przeciwieństwie do katolicyzmu, nie utracił swojej funkcji egzoterycznej. Wciąż porządkuje życie społeczne i instytucje w krajach zamieszkanych przez swoich wyznawców: określa stosunki między płciami, strukturę rodziny, sposób ubierania się, charakter gospodarki i systemu kształcenia. Teologia i metafizyka islamska przedstawione są w powieści jako proste, logiczne i łatwo zrozumiałe. Instytucje społeczne proponowane przez islam – jako odpowiadające potrzebom społecznym. Elita intelektualna w zislamizowanej Francji ma odzyskać swoją dominującą pozycję społeczną. Sowicie uposażona materialnie i opływająca w luksusy, stać się ma ośrodkiem kultury wysokiej.

Ulubiona powieścią Redigera, którą ten demonstruje głównemu bohaterowi, jest kiczowaty utwór pornograficzny Historia O. (1954), autorstwa Anne Desclos (1907-1998). Sednem tej książki, wedle Redigera, ma być ukazanie całkowitego podporządkowania kobiety mężczyźnie i zarazem ukazanie życia elity opływającej w luksusy (osadzenie akcji w jednym z paryskich pałaców, przyuczający główną bohaterkę „sir Stephen”). O ile zatem Raspail z najazdem „uchodźców” wiąże ruinę dotychczasowej kultury materialnej i dobrobytu społecznego – końcowe karty jego powieści wypełniają krzyki masowo gwałconych kobiet, sceny plądrowanych przez najeźdźców miast i widoki imigranckich koczowisk na francuskiej ziemi, o tyle u Houellebecque’a, równocześnie do rozwijającej się islamizacji, postępuje nie rozkład społeczeństwa, lecz jego kulturowa i społeczna reintegracja.

Ani zatem Raspail, ani Houellebecq nie sięgają w swych rozważaniach poziomu metafizyki. W Obozie świętych do rangi symbolu, podobnego temu jakim w utworze Houellebecue’a jest powieść Desclos, urasta plaster doskonale uwędzonej szynki, który jeden z bohaterów podaje pozostałym na liściu sałaty i eleganckim półmisku. W imię owego „plastra szynki na liściu sałaty”, w obronie starej Francji, stają w obliczu inwazji imigrantów przedstawiciele niemal wszystkich „stanów Królestwa” – wśród nich nawet właściciel zamtuzu. Główny bohater Uległości swoją egzystencjalną pustkę wypełni, korzystając z wprowadzonej przez islamistów instytucji aranżowanego małżeństwa poligamicznego i z zapewnionej mu przez islamistyczny rząd pozycji społecznej i dobrobytu materialnego. Autorzy obydwu książek prognozują zatem biegunowo przeciwstawne materialne skutki islamizacji, żaden jednak nie stawia pytań o jej skutki duchowe.

Poszukiwania w tym zakresie prowadził między innymi René Guenon, którego nazwisko dzięki Uległości stanie się zapewne szerzej rozpoznawalne. Z perspektywy tradycjonalizmu, najważniejszą bodaj zasługą najnowszej powieści Houellebecque’a jest właśnie wydobycie na światło dzienne nazwiska założyciela tego nurtu. Houellebecq to bodaj jedyny oprócz Umberto Eco (1932-2016) współczesny autor popularnej beletrystyki, który zamieszcza w swoich utworach odniesienia do nurtu perennialistycznego i neoplatońskiego. Miejmy zatem nadzieję, że czytelnicy Uległości zainteresują się zarówno wzmiankowanym tam nurtem tożsamościowym (którego nazwę niezbyt zgrabnie Beata Geppert spolszczyła jako „identytaryzm”), jak też integralnym tradycjonalizmem i pisarstwem samego René Guenona.

Ronald Lasecki

Michel Houellebecq, Uległość, Warszawa 2015.   

Jean Raspail, Obóz świętych, Poznań 2005.   

Udostępnij
Kategoria
Czytaj także

Paweł Bielawski: Seks, seksualność i rodzina oczami archeofuturysty. Perspektywa Guillaume’a Faye’a

Nie ulega wątpliwości, że lewica narzuciła swój język w sferze seksualności i obyczajowości z nią związanej, np. „heteronormatywny”, „cis” itd. Prawica natomiast, pełna pruderii, wydaje się być w tej sytuacji zupełnie poza swoją strefą komfortu. Prawica lubi wypowiadać się o Kościele, religii, ale jak dochodzi do tematu seksu i seksualności, to wydaje się, że pełna zażenowania spogląda na księdza z nadzieją aprobaty i wstydzi się cokolwiek powiedzieć. Lewica natomiast, skwapliwie z tego korzysta, narzucając swoją narrację właściwie bez żadnego oporu, nie licząc okazjonalnych pomruków niezadowolenia z prawicowej strony.

„Komunizm jak i kapitalizm były dla Ottona Strassera systemami przesiąkniętymi egoizmem.” – wywiad z dr. Tomaszem Kosińskim, autorem pierwszej polskiej monografii o założycielu “Czarnego Frontu”.

Związek Sowiecki przed II wojną światową jak i po tej wojnie był traktowany przez Ottona Strassera jako zagrożenie dla Niemiec jak i Europy. Stąd promował ideę budowy zjednoczonej Europy jako przeciwwagi dla ZSRS przed drugą wojną światową oraz jako trzeciej siły między USA a ZSRS po zakończeniu tego konfliktu.

David Engels

Przeciw agonii Europy – rozmowa z prof. Davidem Engelsem, belgijskim historykiem starożytności i pracownikiem Instytutu Zachodniego w Poznaniu

Walka między dobrem a złem toczy się wiecznie i nie zostanie rozstrzygnięta aż do dnia ostatecznego. Dlatego musimy uważać, by nie obarczać naszej walki o zachodnią cywilizację nadmiernymi eschatologicznymi nadziejami. Uważam, że rzeczywiście będzie możliwe doprowadzenie naszej cywilizacji do ostatecznej syntezy, która opiera się na racjonalnym powrocie do tradycji, ale ta synteza będzie jednocześnie punktem końcowym naszego rozwoju kulturalnego – po niej mogą powstać inne kultury, a walka w sercu każdego człowieka będzie trwała dalej, jednak „wielki organizm” Zachodu zostanie „zamknięty”.